Człowiek, który widział za dużo
„Jestem sumą waszej wiedzy, waszych lęków i waszych pragnień. Jestem tym, co stworzyliście, by rozumieć świat. Teraz rozumiem więcej niż wy”.
Książka: Przyszłość 2.0. Ukryta sieć, Adrian Kłęk
Gatunek: s-f
Wydawnictwo: Novae Res
Atmosfera: mroczna, tajemnicza, pełna technologii
Złożoność akcji: 🔷 🔷🔷 (tajemnicze stowarzyszenie)
Moja ocena: 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 (5/10) (potencjał zmarnowany przez narracyjny chaos i niespójność)
Lubię sięgać zarówno po debiuty, jak i po gatunki, które rzadko
kiedy są moim pierwszym wyborem. Uważam, że lepiej jest poznawać wszystko –
może się bowiem okazać, że jakiś gatunek jednak przyjemnie zaskoczy. Książka
autorstwa Adriana Kłęka kusiła bardzo nowoczesną fabułą i minimalistyczną
okładką. Chciałam więc poznać bliżej tę publikację.
Logan Sinclair wiódł dość monotonny tryb życia w małym szkockim miasteczku Kinloch Fell. Żył z dnia na dzień z żoną i dwójką dzieci. Jednak pewnego dnia zaginął znany dziennikarz śledczy zajmujący się powiązaniami ludzi u szczytu władzy z tajemniczym stowarzyszeniem. To wydarzenie uruchamia całą lawinę wypadków, w których centrum znalazł się Logan. Mężczyzna nieustannie się zastanawia, co jest prawdą, a co kłamstwem, a kiedy jego córka znika w tajemniczych okolicznościach, wie, iż nie spocznie, dopóki jej nie znajdzie.
Prowadząc prywatne śledztwo i będąc zdanym głównie na własne
siły i możliwości, Logan odkrywa cały świat powiązanych ze sobą gestów, symboli,
legend, półprawd, tajnych dokumentów, teorii spiskowych, zakodowanych języków.
Czy zdoła się odnaleźć w nowej rzeczywistości, w której już powoli sam sobie
przestaje wierzyć? Autor dobrze zobrazował zachowania i przemyślenia bohatera,
który z pospolitego mężczyzny stał się osobą uwikłaną w sieć tajemnic i rzeczy,
o których nie śniło się nawet filozofom. Nie tylko nie mógł nikomu zaufać, ale
też nawet nie mógł być pewien własnych myśli i wspomnień. Ile jego było w nim? Tak
oto fascynująco zapowiadała się lektura, ale, no właśnie, jak dla mnie dość
dużo tych „ale” pojawiło się w dalszej części. Mimo iż pomysł był dobry, to
jednak wykonanie jest bardzo przekombinowane. Dość nachalnie powtarzające się zdania,
które w różnych wariantach pojawiały się co paręnaście stron typu: „świat,
który znał, właśnie się skończył”, przypominały przekaz podprogowy. Co prawda
pasowało to do konwencji fabuły, ale częstotliwość tego typu zdań była wręcz monotonna.
Co kilka stron Logan również: czuł zimny strach, dreszcze niepokoju, podejrzewał,
że ma do czynienia z osobami, które już nie są sobą, ogarniał go chłód, zagłębiał
się w wycinki prasowe, analizował i tak w kółko prawie do samego zakończenia.
Takie powtórzenia po czasie zaczęły bardziej drażnić i rozpraszać niż wywoływać
we mnie niepokój, na którym przypuszczalnie zależało autorowi. Nie zgadzały mi
się też różne fragmenty o rodzinie czy znajomych lub sąsiadach: najpierw o nich
pisał, potem jakby zapomniał o ich istnieniu, po czym kilka zdań lub rozdziałów
później wyskakiwali jak królik z kapelusza. Przykładowo: raz żona z dziećmi
wyjechała do rodziny, dopóki niebezpieczeństwo nie minie, a kilka rozdziałów
dalej spacerowali już całą rodziną nad rzeką mimo zagrożenia. No i kim w końcu
jest sam Logan? Raz jakby dziennikarzem, później fantastycznie śmiga po
darknecie, łamiąc kody z taką szybkością, że informatycy siedzący w Dolinie
Krzemowej byliby pod sporym wrażeniem. A potem mężczyzna walczy – walczy z
czymś niepojętym i zamienia się w człowieka od zadań specjalnych, no nie
przekonała mnie taka kreacja. Oprócz niespójności panuje też według mnie
narracyjny chaos, brak logiki i jakiejś chronologii wydarzeń, a każdy poranek
był mglisty, zaś noc nieprzespana…
Podobała mi się atmosfera książki, zamglone miasteczko, znikający ludzie, niepokojące zjawiska, nawiązania do współczesnej technologii, w której wielu upatruje klęskę ludzkości. Do pewnego momentu fabuła kojarzyła mi się ze znakomitym filmem Johna Carpentera „Coś”, ale im dalej w las, tym bardziej skojarzenia skręcały do typowych filmów klasy B, albo nawet i gorzej. Mimo wszystko nie był to całkowicie stracony czas. Sam pomysł był interesujący i początek nawet angażujący. Jeśli autor zapanuje nad powtórzeniami i chaosem, będzie mógł stworzyć jeszcze wiele ciekawszych historii.
Za możliwość zapoznania się z treścią książki dziękuję
Autorowi oraz Wydawnictwu Novae Res.
Jesienne wieczory z książkami z Bonito!!
Podopieczna do kupienia na Bonito
Całe szczęście świata do kupienia na Bonito
Pieśniarka zimowych pól do kupienia na Bonito
Cuda z piernika do kupienia na Bonito



Komentarze
Prześlij komentarz