Posty

Wyświetlam posty z etykietą spacery

Pstryk, pstryk

Obraz
Długi deszczowy lipiec. Tak w telegraficznym skrócie mogę opisać miniony miesiąc. Mimo niesprzyjającej aury zaoferował mi wiele miłych wydarzeń, spotkań towarzyskich, dalszej utraty wagi i wzrostu formy oraz kilka dni odpoczynku, podczas którego mogłam nadrobić zaległości w spaniu, czytaniu, wyklejaniu mozaiki, układaniu puzzli i w spacerowaniu.  Lipiec to też miesiąc mojego małego sukcesu: wydawnictwo Literanova zdecydowało się zacytować fragment mojej recenzji i umieścić go na okładce książki Agnieszki Kuchmister Październikowa rdza . Będzie to pierwszy blurb w mojej krótkiej i skromnej „karierze”. Co tu dużo się rozwodzić – jestem z siebie dumna i tyle! Mam nadzieję, że sierpień spokojnie i szybko mi minie, a we wrześniu długi urlop!

Pstryk, pstryk

Obraz
Czerwiec to piękny miesiąc i to nie tylko dlatego, że obfituje w różne rodzinne imprezy w tym i moje urodziny, ale też dlatego, że cała przyroda jest już w pełnym rozkwicie i przygotowuje się na przyjęcie lata. A przynajmniej powinna, bo w tym roku jak zimny był maj, tak samo nieprzyjemny był i czerwiec. Dni ze słońcem można było policzyć na palcach jednej ręki, a sandały po raz pierwszy odważyłam się ubrać w okolicy 18 czerwca, a i tak zakończyło się to katarem. Wyjątkowo zrobiłam mało zdjęć, bo i z czasem wolnym było krucho. Jak nie praca, to ból zęba, złe samopoczucie lub załatwianie różnych sprawunków. Dodatkowo też chodziłam na intensywną fizjoterapię połączoną z ćwiczeniami i dzięki nim nie tylko czuję się lepiej, bo już tak nie doskwierają bóle mięśni i stawów, ale też i lżej, bo trochę schudłam. Cytując za bohaterką najnowszej książki Marty Obuch, którą aktualnie czytam: „Pojawiła się talia! Wcięcie i wygięcie, a nie tylko pasek od spodni w charakterze umownych znaków w terenie...

Pstryk, pstryk

Obraz
Minął maj migiem, migusiem i tak jakoś po cichutku. Pogoda czasem była iście wiosenna, ale częściej żywcem wyjęta z listopada. Mało słońca, dużo wiatru i przejmującego chłodu. Bez ciepłych skarpet, swetrów, ocieplanych kurtek, a nawet i czapek nie dało się pójść na dłuższy spacer. Cieszyłam się, że pada, bo roślinność jest spragniona deszczu, ale kilka dni pod rząd to jednak lekka przesada… Niestety niektóre drzewa, kwiaty i krzewy padły przez częste przymrozki sięgające czasem nawet i do -6. Mimo wszystko dobrze będę wspominała ten miesiąc, a co najważniejsze udało mi się czasem wykorzystać „okno pogodowe” i porobić parę zdjęć.

Pstryk, pstryk

Obraz
Kwiecień – plecień. I znów sprawdziło się stare przysłowie. Mnie to jednak nie przeszkadzało, bo wiedziałam, że piękna pogoda to już tylko kwestia dni, a nie miesięcy. Miałam wrażenie, że z każdą godziną jest wokół mnie bardziej zielono. Przyjemnie jest obserwować, jak przyroda budzi się do życia i przygotowuje na kolejny sezon i przyszłą walkę o przetrwanie upałów i suszy. Zieleń jest jeszcze świeża, intensywna i oszałamiająco pachnąca, a ptaki ukryte wśród liści koją zmysły swoimi pięknymi trelami. Wiosna, wiosna!! Przed świętami dostałam cudnie wiosennie opakowaną książkę do recenzji! Piękna, mądra i ciepła była to opowieść. Opinię zamieszczę od razu jak tylko pojawi się na serwisie lubimyczytac, wcześniej niestety nie mogę, bo takie mają wymogi. Trochę mnie to drażni, ale i uczy cierpliwości.