Posty

Wyświetlam posty z etykietą miłość rodzicielska

Przyparty do muru

Obraz
„Ta sprawa nie potrzebuje sprawiedliwości. Potrzebuje ciszy”. Godziny gniewu to już siódmy tom cyklu o podkomisarzu Robercie Lwie. Poprzednią część Autorka zakończyła w tak „niecny” sposób, że nie mogłam się doczekać kontynuacji. Kiedy w końcu się pojawiła, już sama okładka zapowiadała sporo emocji, a fakt, że na kartach tego tomu będzie Baśka potrzebująca pomocy, sprawiło, że lektura aż mi się paliła w rękach. Podkomisarz Robert Lew był w trakcie ważnej rozmowy z przełożoną, kiedy odezwał się jego telefon. Ze zdziwieniem odkrył, że dzwoni Baśka, która od miesięcy uparcie unikała z nim kontaktu. Odebrał, a kiedy roztrzęsiona córka oznajmiła, że musi jej pomóc i że zabiła człowieka, nie zważając na nic, ruszył jej na ratunek. Nie wiedział, co się córce przydarzyło, ani nawet w najczarniejszych wizjach nie przypuszczał, w jak wielkie kłopoty sam się pakuje i że będzie zmuszony na szybko podejmować szereg trudnych i moralnie dwuznacznych decyzji, by ratować ukochaną pociechę. A decyzje...

Bilans win

Obraz
„Nic nie umknie uwadze osoby, która mieszka w twoim domu, osoby, której powierzasz własne dziecko. Osoby, która spędza w twoim domu całe dnie, kiedy ciebie w nim nie ma. Osoby, która ma dostęp do każdego pokoju, każdej szuflady, każdego listu, każdego cala przestrzeni. Każdego włoska na głowie”. Pamiętam wydarzenie, gdy miałam lat 5-6 i w okresie około bożonarodzeniowym zniknęłam rodzicom z oczu. Byliśmy w sklepie, ogromnie się nudziłam, a za oknem zaczął padać śnieg. Wymknęłam się cicho na dwór i zaczęłam powoli iść przed siebie, patrząc tylko na wirujące płatki i próbując złapać je na język. Rodzice szybko mnie znaleźli, nie wiem, czy najpierw chcieli mnie przytulać z radości, czy „udusić” za nieposłuszeństwo. Dopiero po latach dotarło do mnie na jakie skrajne, ogromne i negatywne przeżycia ich skazałam. Z pewnością o wiele większe i potężniejsze emocje czuła Marissa bohaterka książki To jej wina , ponieważ jej synek został... porwany... Marissa podjechała pod wcześniej umówiony ad...

Podróż tysiąca mil...

Obraz
„ Kiedy wydarzają się straszne rzeczy, których nie rozumiemy, czasami musi się zdarzyć coś równie nieoczekiwanego, żebyśmy dali radę to pojąć” Wypadek samochodowy z udziałem ukochanej żony i syna zmienił życie robotnika budowlanego. Liz zginęła na miejscu. Syn przez pewien czas leżał w śpiączce w szpitalu, nikt nie wiedział co dalej. Will po wybudzeniu i dołączeniu do ojca zamilkł. Milczał w domu, milczał w szkole, milczał, gdy był z ulubionym i wiernym kolegą Mo. „- Mówi- przyznała pani Thorpe. – Tylko… tylko że nie chce. To się nazywa mutyzm wybiórczy”. Danny już nie wiedział, co ma robić, bo od wypadku minął już ponad rok. Tymczasem coraz bardziej się zadłużał, zalegał z czynszem i pech sprawił, że stracił pracę na budowie, która była jedynym ich źródłem utrzymania. Siedząc w parku, zaczął podglądać ulicznych artystów. Stwierdził, że musi zdobyć jakiś kostium, też dawać przedstawienia i tym samym zarobić na czynsz. Los sprawił, że jednym z najtańszych kostiumów był strój pandy...