Posty

Wyświetlam posty z etykietą las

Pstryk, pstryk

Obraz
I skończył się styczeń. Pierwszy miesiąc nowego roku, którego cyfry bardzo mi się podobają i wierzę, że to będzie szczęśliwy czas. Nowy rok i niby nowe możliwości, ale problemy wciąż stare: zdrowie, wysokie rachunki, psujące się auta itp., itd. Początek miesiąca obfitował w zamiecie śnieżne, do których nie jestem przyzwyczajona, bo jednak coraz rzadziej w moim rejonie występuje zima z prawdziwego zdarzenia. Cudownie było iść na spacer w śniegowcach, w promieniach słońca i podziwiać śnieg na drzewach, osiadły na konarach i skrzypiący pod nogami. Niestety długo nie poleżał i zniknął tak nagle, jak się pojawił. Jednak pogoda przez prawie cały miesiąc sprzyjała aktywności fizycznej, więc i zdjęć robiłam  więcej.   Wielu z Was z ciekawością pyta jak teraz wygląda psiak. Minął już rok od momentu, w którym z nami zamieszkał. Koty kiedy są w dobrym nastroju czasem zapozują mi do książki, więc w końcu oto aktualne ujęcia ze spaceru z kudłatym przyjacielem.

Pstryk, pstryk

Obraz
Listopad to nie tylko dni ostatnich liści na drzewach, spadek temperatur, mgły, ciemne poranki i ponure długie wieczory. Listopad to również nostalgia i cisza, która aż rozsadza uszy. Taki smutek przyrody: nie słychać radosnego brzęczenia owadów, szelestu liści, ptasich treli… jest tylko pustka, która wzmacnia melancholię. Ten listopad w mojej okolicy był bardzo smutny – można było zobaczyć i poczuć promienie słońca zaledwie kilka razy. Reszta dni tonęła w nieprzyjemnym półmroku. Wszechobecna wilgoć przenikała aż do szpiku kości, a więc liczba bardzo długich spacerów była ograniczona do szybkich 3-4 kilometrowych marszy. Dobrze, że grudzień za pasem. Świąteczne ozdoby i przygotowania postawią mnie do pionu i wyrwą z marazmu… Przynajmniej taką mam nadzieję!

Prawda wyzwoli, czy zaboli?

Obraz
„Każdy ma swoje tajemnice. Coś, czego w życiu żałuje. I czasami jest to coś takiego, przez co ktoś mógłby zacząć patrzeć na ciebie inaczej, gdyby wiedział”. Mieszkam na wsi i gdzie nie spojrzę tam las lub polany. Mogę obserwować piękne drzewa obsypane pączkami na wiosnę, mieniące się różnorodnymi kolorami jesienią. Zimą miło popatrzeć na korę brzóz i na wiecznozielone sosny. Uwielbiam takie widoki oraz szmer wiatru wśród liści czy ocieranie się o siebie gałęzi. Dlatego też chętnie sięgam po wszelkie książki, w których akcja dzieje się w lesie. A jak jest to thriller psychologiczny, moja radość jest podwójna. Nasi bohaterzy to ojciec z córką zamieszkujący w domku głęboko w lesie. A właściwie można to nazwać dziczą lub głuszą. Mają tylko jednego sąsiada, który niezmiernie irytuje Coopera. Uważa go nie tyle za natręta, ile obawia się, że z czasem mężczyzna wyda władzom ich miejsce zamieszkania. Cooper i Finch skrywają tajemnicę z przeszłości tak potężną, iż wolą by nikt nie przypomniał ...

Wiara, nauka czy natura?

Obraz
„Nie ma już świata, który znasz i do którego cały czas się odwołujesz. Tu panują inne zasady. Jest las. Las i tylko las. To całość. Jedna rzecz. Jeden potwór”.   „Gałęziste” to nowa- stara powieść grozy autorstwa Artura Urbanowicza. Poprzednia wersja powieści zdobyła nagrodę Czytelników Polskiej Literatury Grozy im. Stefana Grabińskiego. Nowe wydanie jest przeredagowane, poprawione i okraszone dość mrocznymi i wywołującymi dreszcz ilustracjami. Fabuła niby prosta i banalna. Studenci z Warszawy, Karolina i Tomek w celu umocnienia związku wybrali się na wielkanocną wycieczkę po pięknej (podobno) Suwalszczyźnie. Tam, gdzie mieli mieć stancję coś „nie wypaliło” i dostali namiar na inną w pewnym oddaleniu od Suwałk, ale w równie urokliwym lesie, gdzie usytuowana była pewna niewielka wioska. Pierwsze, na co powinni zwrócić uwagę wjeżdżając do wioseczki, to mimo odludnego położenia, brak jakichkolwiek samochodów w obejściach …. No, ale byli zbyt zaaferowani wycieczkami po ...

A drzewa wciąż szepczą i szepczą bez końca ...

Obraz
LAS NIGDY NIE WYBACZA Autorką powieści pod tytułem „Las” jest Sharon Gosling. Narratorem książki o charakterze dziennika uczyniła nastoletniego naburmuszonego chłopaka. Został on zmuszony przez rodziców do przeprowadzki do Storaskogen. Gdzie okiem sięgnąć tylko drzewa, drzewa, drzewa i jeszcze raz drzewa. Chłopak wychowany w Sztokholmie, po szkole spędzał czas na grach i buszowaniu po internecie poczuł się więc bardzo rozgoryczony, bo w nowym domu nie było nawet zasięgu w telefonie komórkowym a co dopiero dostępu do ukochanej sieci. Uznał, że całkowicie stracił kontakt ze światem. W wielkim domu była za to dziwnie zachowująca się gospodyni Dorotea, która przywitała ich słowami: „Ten las rośnie tutaj od zawsze. Jest starszy niż możecie sobie wyobrazić. Są sprawy, których nigdy nie pojmiecie. Mieszkamy tu, ale nie jesteśmy jego częścią. Ludzie wychodzą do lasu i nie wracają. Rozumiecie? W tym lesie ciągle ktoś ginie. Zawsze tak było i zawsze tak będzie.”. Tymczasem zmienia się p...