Pstryk, pstryk

I skończył się styczeń. Pierwszy miesiąc nowego roku, którego cyfry bardzo mi się podobają i wierzę, że to będzie szczęśliwy czas. Nowy rok i niby nowe możliwości, ale problemy wciąż stare: zdrowie, wysokie rachunki, psujące się auta itp., itd. Początek miesiąca obfitował w zamiecie śnieżne, do których nie jestem przyzwyczajona, bo jednak coraz rzadziej w moim rejonie występuje zima z prawdziwego zdarzenia. Cudownie było iść na spacer w śniegowcach, w promieniach słońca i podziwiać śnieg na drzewach, osiadły na konarach i skrzypiący pod nogami. Niestety długo nie poleżał i zniknął tak nagle, jak się pojawił. Jednak pogoda przez prawie cały miesiąc sprzyjała aktywności fizycznej, więc i zdjęć robiłam więcej. Wielu z Was z ciekawością pyta jak teraz wygląda psiak. Minął już rok od momentu, w którym z nami zamieszkał. Koty kiedy są w dobrym nastroju czasem zapozują mi do książki, więc w końcu oto aktualne ujęcia ze spaceru z kudłatym przyjacielem.