Posty

Wyświetlam posty z etykietą wiosna

Pstryk, pstryk

Obraz
Marzec przywitał się paskudną pogodą. Mróz, śnieg zamieniający się w deszcz i na odwrót. Potem nastąpiła przyjemna niespodzianka. W drugi weekend mogłam już suplementować witaminę D: siedziałam z kawą i książką na tarasie na słońcu – oj jak już za tym tęskniłam! Niestety po paru dniach z +20 zrobiło się znów 4, a w nocy minus i znów napadało śniegu. Wiem, że jak przyjdzie skwarne lato, to przez moje choroby będę się gorzej czuła i będę gderać, że jest za gorąco, ale takiej zmiennej pogody i takiej zimy, jaka była mam już po dziurki w nosie. Na szczęście oficjalnie zaczęła się wiosna, ostatecznie pochowałam typowo zimowe ozdoby typu gwiazdki i bałwanki i grzecznie czekam na większą ilość słońca oraz na przyjaźniejsze temperatury. Teraz cieszę się, że jest dużo jaśniej i nie muszę jeździć do pracy i wracać z niej w ciemnościach. No i te radujące serce ptasie trele i pierwsze kwiaty… Jest dobrze!

Pstryk, pstryk

Obraz
No i odchodzi kwiecień. To był kolejny miesiąc, który współpracował z przysłowiami. Taaak, kwiecień plecień, bo przeplata… i to jak przeplatał! W nocy -13, by w dzień poopalać się na słoneczku w 15 stopniach na plusie. Deszcz, który zamieniał się w śnieg. Efekty niesamowite. Wychodziłam na spacer z aparatem w pełnym słońcu, a wracałam oblepiona białym puchem. Święta spędziłam głównie na spacerach. Nie wszystkie zdjęcia wyszły tak, jakbym sobie tego życzyła, ale zawsze to jakaś pamiątka. Szczególnie dumna jestem z „upolowania” łosia, sikorki budującej gniazdo oraz z żurawia podnoszącego się do lotu.

Pstryk, pstryk

Obraz
W pewnym momencie straciłam nadzieję, że ONA się pojawi. Poranne ostre przymrozki, zimny przenikliwy wiatr w ciągu dnia, zachmurzone niebo, weekendowe krupy śnieżne. Jednak w końcu przyszła!! Wiosna, wiosna ach to TY!!