Posty

Wyświetlam posty z etykietą pstryk

Pstryk, pstryk

Obraz
Kwiecień z początku zaskoczył niesamowicie. Przede wszystkim wywołał szok termiczny, bo kto by się parę lat wstecz spodziewał, że nadejdzie taki czas, że w tym miesiącu temperatura przekroczy 30 stopni w cieniu? Co prawda po kilkunastu dniach temperatura spadła w nocy do – 5, ale uważam, że na upały przyjdzie jeszcze pora.   Kwiecień to kwiaty w domu i w ogrodzie… Korzystając z chwil poświątecznych, kiedy większość wyjadała potrawy i ciasta, by się nie zmarnowały, udaliśmy się nad kolejne jezioro w okolicy. A właściwie jeziorko, z mini dostępem do wody, bo reszta akwenu jest ogrodzona przez prywatne osoby z wykupionym dostępem. W chwilach ciszy i spokoju zazdroszczę tym ludziom, że mogą wypić poranną kawę z widokiem na jezioro, ale w sezonie moja zazdrość się ulatnia w tempie ekspresowym. Za kilka tygodni będzie gwarno i tłoczno.

Pstryk, pstryk

Obraz
Kolejny miesiąc minął błyskawicznie. Miałam wrażenie, że budzę się w poniedziałek rano by wstać do pracy, a po 5 minutach już jest kolejny weekend. W lipcu najbardziej dokuczliwie były upały i duchota. Nic się nie chciało, w głowie huczało, serce łomotało i piłam hektolitry wody. Nawet nocami nie można było odpocząć od wysokich temperatur. Sucha ziemia aż płakała z braku wody i chwil orzeźwienia. Mimo wszystko udało mi się pójść na parę spacerów z samego rana, bo tylko wtedy było w miarę rześko, spokojnie i cicho. Tylko ja i natura –  to potrafi dać porządnego kopa na cały dzień!