Posty

Wyświetlam posty z etykietą zwierzęta

Simona – Królowa Puszczy

Obraz
„Nie można o niej napisać inaczej niż tak, jak żyła: z nerwem i dyscypliną, po żołniersku, bez pieszczot”. Zazdrość to paskudne uczucie. Potrafi co prawda motywować, ale i dezorganizować życie. Ja Simonie Kossak, mimo iż już nie żyje, zazdroszczę, ot tak, po prostu – bez rywalizacji, złowrogich spojrzeń, rzucania kłód pod nogi. A czego? Otóż kontaktu z przyrodą. Zrozumie mnie tylko ktoś, kto ma ogrom empatii w stosunku do zwierząt, do otaczającej przyrody, świata, który naturalnym rytmem podąża od wschodu do zachodu słońca, kto docenia ptasie trele i szum liści na wietrze, cieszy się ciszą, spokojem i wybiera łono natury zamiast hotelu all inclusive… Simona nie miała w życiu łatwo. Jak tylko wyszła z brzucha matki, powodowała grymasy niechęci na twarzy, bo śmiała urodzić się dziewczynką zamiast chłopcem, który dzierżyłby w dłoni paletę i tworzył kolejne sceny batalistyczne. Im była starsza, tym większy wywoływała niesmak i rozgoryczenie. Brak zrozumienia ze strony najbliższych bardzo...

Instrukcja obsługi by żyło się łatwiej

Obraz
„Zachowując pewien dystans do zwierząt i szanując ich granice, nigdy nie odczuwałam przed nimi lęku. A wszystko to daje klucz do dobrych, wzajemnych relacji z nimi. To niesamowite, jak wiele mamy sobie nawzajem do ofiarowania – my ludzie – i psy”. Uważam, że ludzi można podzielić na kilka kategorii: miłośników psów, wielbicieli kotów, pasjonatów innych gatunków. Na osoby, które lubią zwierzęta, ale u kogoś i na ludzi, którzy nie poważają i nie lubią braci mniejszych bez względu na gatunek, jaki reprezentują. Odkąd sięgam pamięcią, od zawsze uwielbiałam zwierzęta, ale nie mogę zakwalifikować się tylko do jednej grupy. Kocham i koty i psy. Moim marzeniem jest zakup ptaka gwarka czy hodowanie alpak. Uwielbiam wszystkie zwierzęta prócz kleszczy, komarów, much, węży i pająków (dwóch ostatnich trochę się boję). Z niekłamaną chęcią i ciekawością sięgam więc po wszelkie „zwierzęce” poradniki. Liczę nie tylko na zwięzłą i przystępnie przekazaną wiedzę, ale też na ciekawostki i zabawne anegdot...

Pstryk, pstryk

Obraz
No i odchodzi kwiecień. To był kolejny miesiąc, który współpracował z przysłowiami. Taaak, kwiecień plecień, bo przeplata… i to jak przeplatał! W nocy -13, by w dzień poopalać się na słoneczku w 15 stopniach na plusie. Deszcz, który zamieniał się w śnieg. Efekty niesamowite. Wychodziłam na spacer z aparatem w pełnym słońcu, a wracałam oblepiona białym puchem. Święta spędziłam głównie na spacerach. Nie wszystkie zdjęcia wyszły tak, jakbym sobie tego życzyła, ale zawsze to jakaś pamiątka. Szczególnie dumna jestem z „upolowania” łosia, sikorki budującej gniazdo oraz z żurawia podnoszącego się do lotu.

Psiaki to fajne zwierzaki!

Obraz
„Zawsze myślimy, że jeszcze na wszystko mamy czas. Zadziwiające, jak on szybko przemija”. W ostatnim czasie, w którym połykałam thriller za thrillerem i popychałam kryminałami, nabrałam ochoty na coś lekkiego dla ciała i duszy. Szczególnie dla duszy udręczonej i stęsknionej za świętym spokojem i choć odrobiną optymizmu. Znajome nazwisko Lizzie Shane i słodziutka okładka sprawiły, że wybór padł na Był sobie psiak . Ponownie spotykamy mieszkańców małego, rozplotkowanego i pełnego uroku Pine Hollow, których można było poznać dzięki lekturze: Na święta przytul psa . Tym razem śledzimy życie prawnika Connora, który został porzucony przez narzeczoną na kilka dni przed ślubem. By nie czuć się osamotnionym i zdołowanym przygarnął psa. Problem w tym, że nijak sobie z nim nie radził. Być może przyczyną tego stanu rzeczy oprócz pracoholizmu było patologiczne załatwianie dosłownie wszystkiego za pomocą z góry ustalonych zasad, planów i analiz. O Connorze nie można powiedzieć, że jest spontaniczn...

Pstryk, pstryk

Obraz
I oto jesień i oto październik, czyli już dziesiąty miesiąc roku. Za moment trzeba będzie pomyśleć o świątecznych prezentach. Czas strasznie szybko leci, dni są zdecydowanie krótsze, więc na spacery z aparatem wybieram się już tylko w weekendy, bo po pracy jest niestety zbyt ciemno, a nie chciałabym stracić zębów, potykając się o słabo widoczny konar na leśnej ścieżce. Z całej masy zdjęć wybrałam kilka ujęć, może Wam się spodobają. No dobra, ujęć będzie nawet kilkanaście, bo jakoś nie mogłam się zdecydować, które wybrać. Mam nadzieję, że Was nie zanudzę. Oddzielnie chciałam się pochwalić „łowami” na zwierzynę wszelką. Trochę zmarzłam w oczekiwaniu na sarny, ale dla takich kadrów warto leczyć katar!

Pstryk, pstryk...

Obraz
Zainspirowana grudniową wygraną w konkursie fotograficznym postanowiłam troszkę odświeżyć bloga. Kocham czytać, pasjami układam puzzle, ale uwielbiam również robić zdjęcia. Nie ruszam się na spacer bez aparatu. Jedne wychodzą nieźle, inne licho, ale zawsze to jakaś pamiątka i utrwalony moment.  Na początek wybrałam parę ujęć ze spacerów grudniowo-styczniowych. Mimo wspaniałej aury ktoś jednak już wypatruje wiosny:

Przechytrzyć księżyc

Obraz
„Pamiętam stare jak świat opowieści, lecz tylko najstarsze z nich wspominały o smokach, latających nawet w ciągu dnia. Jak to się stało, że później smoki mogły latać już tylko przy świetle księżyca?”. Nie wiem jak u Was, ale jedną z wielu moich ulubionych opowieści dzieciństwa były „ Sceny z życia smoków ” Beaty Krupskiej. Przygody smoka Antoniego, Wincentego i Zygmunta pochłaniały mnie bez reszty. Dlatego, gdy z Poradni K przyszła propozycja zrecenzowania „Krainy smoków” zapragnęłam usłyszeć echa dzieciństwa i przenieś się, choć na moment w bajkowy świat. Była sobie dolina, w której spokojnie i bezpieczne żyły smoki i inne stworzenia. Pewnego dnia przerażona szczurzyca przyniosła okropne wieści! „ Naaadchodzą luuuudzie ”. Dwunożne, nienasycone, wszędobylskie, niszczycielskie, chciwe, samolubne istoty. Jest jednak jedno miejsce. Miejsce tajemnicze, magiczne, trudno dostępne o przepięknej nazwie Skraj Nieba. Jednak czy dolina naprawdę istnieje? Może to tylko piękna smocza legenda? Dzi...