Posty

Wyświetlam posty z etykietą Hakan Nesser

Kiedy raz przekroczy się granice…

Obraz
„Jeśli już nie zabijam siebie, to biorę na cel kogoś, kto nie zasługuje na to, by żyć, mendę, którą zajmuje tylko dręczenie innych. Bo naprawdę istnieją źli ludzie. Typy z jakimś genem szaleństwa, które samą swoją egzystencją sprawiają, że świat staje się gorszy”. Swego czasu po prostu pochłaniałam literaturę skandynawską bez względu na gatunek. Ciągnęło mnie do mroźnego, specyficznego i mrocznego klimatu, który odzwierciedlał się nawet w reportażach. Wśród pisarzy mam swoich ulubieńców, ale do tej pory nie mogę się zdecydować czy bardziej wolę historie stworzone przez Henninga Mankella, czy Håkana Nessera. Do obu panów mam wielką słabość. Każdy tworzy klimat, który mi odpowiada i skomplikowaną fabułę z rozbudowanymi problemami obyczajowymi, które rozkładają duszę na części pierwsze. Kymlinge. Prowincjonalne szwedzkie miasteczko, które znów staje się sceną zbrodni. Tym razem na progu własnego mieszkania zostaje zastrzelony nauczyciel wychowania fizycznego i matematyki uczący w poblis...