Posty

Wyświetlam posty z etykietą dziennikarz śledczy

Prawda czy fałsz?

Obraz
„Nie los nas prześladuje, ale ludzie. Nie ma na świecie gorszej, drapieżnej bestii od człowieka”. Bardzo lubię czytać reportaże również z gatunku true crime, a jeśli stworzył go dziennikarz śledczy, to już żadna siła nie zniechęci mnie do lektury. Martwy punkt traktuje o śledztwie, o którym było bardzo głośno. Przez jakiś czas prawie cała Polska żyła sprawą bestialsko zamordowanej nastoletniej Iwony Cygan. Leżący w Małopolsce Szczucin był na ustach wszystkich. Co się takiego wydarzyło, że dziewczyna nie dotarła do domu po wieczornym spotkaniu z przyjaciółką? Reportaż zaczyna się zwyczajowo od przedstawienia sylwetki Iwony, jej charakteru i upodobań. Później następuje próba odtworzenia ostatnich godzin jej życia, opis z sekcji zwłok, weryfikacji podejrzanych. Im dalej jednak w las, tym szerzej otwierałam oczy. To o czym można się dowiedzieć z kart książki, całkowicie różni się od doniesień medialnych dotyczących Iwony Cygan. Wypłynęły na wierzch sprzeczności, kontrowersyjne zachowani...

Prawda kontra prawdopodobieństwo

Obraz
„Ta historia nie składała się w całość. Sprawcą mógł być każdy”. Jako czytelnik jestem przyzwyczajona nie tylko do rodzimych świetnych kryminałów, ale również do literatury skandynawskiej czy amerykańskiej. Gdy przez czysty przypadek trafiłam na kryminał napisany przez hiszpańskiego Autora, od razu nabrałam ochoty, by bliżej zapoznać się z historią dziejącą się na wybrzeżu Costa Blanca. Dziennikarz Gabriel Caballero przedkładał życie zawodowe nad prywatne. Gdy tylko wyniuchał trop na dobry artykuł, nie odpuszczał i niczym pies gończy nie ustępował aż do samego końca. Tym razem na tapet wziął sprawę tajemniczej śmierci kobiety, która miała być zaprzysiężona na nowego rektora uniwersytetu. Na jaw zaczęły wychodzić dziwne powiązania w kręgach naukowych, z koncernem farmaceutycznym i tajemniczymi badaniami. Czy lekko zblazowany dziennikarz i detektyw amator w jednym zdoła odkryć, kto stoi za śmiercią kobiety? Od tego będzie zależało nie tylko jego życie zawodowe… Akcja książki rozgrywa...

Witajcie w Tokyo

Obraz
„Nie ma takiej historii, za którą warto umrzeć. Nie istnieje taki artykuł, dla którego warto poświęcić rodzinę. Bohaterowie to ludzie, którym po prostu nie pozostawiono wyboru. Ty go miałeś”. Gdy słyszę: Japonia od razu myślę o kwiatach wiśni, o sushi i o mafii. Amerykański dziennikarz żydowskiego pochodzenia od lat zamieszkujący wyspę stworzył obszerną książkę -reportaż na temat nie tylko samego kraju, ale też o świecie przestępczym, na który można się natknąć na każdym kroku. Przyjemnie poznawać przeróżne historie z różnych krajów, dlatego czym prędzej zabrałam się do czytania. Książka zaczyna się tak, jak lubię najbardziej, czyli mocnym akcentem. „ Skasuj tekst albo skasujemy ciebie. Ale najpierw twoją rodzinę, żebyś przed śmiercią dostał nauczkę ”. No i jak tu nie czytać dalej by się dowiedzieć, o co konkretnie chodzi i jak skończy się historia? Poznajemy początkującego dziennikarza Jake Adelsteina, który po długiej rekrutacji dostaje etat w jednej z największych gazet w Tokyo „ ...