Tęczowy Most
Bardzo trudno jest mi o tym pisać, ale potrzebuję pewnego oczyszczenia, przelania myśli, uczuć i - co więcej pisać – współczucia. Po prawie dziesięciu latach odszedł mój ukochany, ulubiony pies. Musieliśmy z mężem podjąć trudną decyzję: ciągnąć go na siłę za uszy, czy ukrócić jego męki. Jeszcze dwa tygodnie temu był to pies pełen werwy, radości. Mocny, silny, zaangażowany w życie rodzinne, ciekawy świata. Podczas koszmarnych upałów dostał kaszlu, od razu pojechaliśmy do weterynarza. Diagnoza zwaliła nas z nóg – bardzo agresywny, inwazyjny chłoniak. W dwa tygodnie po postawieniu diagnozy odszedł, zostawiając nas w ogromnym bólu, żalu i rozgoryczeniu. Opuścił nas, swoją siostrę z miotu i 4 koty, które wraz z nim chodziły na spacery, spały, jadły… W naszym domu zagościła pustka, a serca krwawią…