Posty

Wyświetlam posty z etykietą Gry Kappel Jensen

Wielki finał

Obraz
„Odebrałeś mi wszystko. Pozbawiłeś mnie przyszłości. Pozbawiłeś mnie życia. Ale została mi zemsta. Ona należy do mnie. Chcę, żeby ludzie poznali moją historię. I chcę, żebyś wypowiedział moje imię. Świat musi je usłyszeć”. Trylogii Rosenholm nie pokochałam od razu. Róże i fiołki spodobały mi się, ale lektura pozostawiła po sobie nieokreślony niedosyt. Druga część wciągnęła od pierwszego rozdziału i trzymała mnie w swoich kleszczach aż do samego końca. Była o niebo lepsza od poprzedniczki i zakończyła się w takim momencie, że siedziałam jak na szpilkach, czekając na wielki finał. I oto on! Nocne cienie to zwieńczenie trylogii Gry Kappel Jensen, na które rzuciłam się bez wahania jak wygłodniały pies na kość, mimo iż przeraziła mnie początkowo objętość tomu – ponad 650 stron. Z przyjemnością i z wielkimi oczekiwaniami powróciłam do historii, w której główne skrzypce prócz magii grają cztery przyjaciółki. Wydarzenia opisywane są dwutorowo. Poznajemy ciąg dalszy poszukiwań mordercy Trin...

Dążenie do prawdy

Obraz
„Człowiekowi nie zawsze udaje się postępować właściwie”. Róże i fiołki , czyli pierwsza część trylogii Rosenholm zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Spodobała mi się zarówno kreacja bohaterek, jak i oplecenie fabuły wokół ducha dziewczyny, która została zamordowana, a sprawca zdołał uciec przed sprawiedliwością. Ba! Nikt nawet nie ma zielonego pojęcia, kim jest. Gry Kappel Jensen potrafiła więc rozpalić maksymalnie moją ciekawość i niecierpliwie oczekiwałam na ukazanie się kolejnej części. Po wakacjach czwórka przyjaciółek w różnych nastrojach powróciła do Akademii Rosenholm, w której dalej miały się uczyć swojej gałęzi magii i doskonalić wrodzone umiejętności. Kristine, Victoria, Malou i Kamille wciąż też starają się sprostać zadaniu, które nałożył na nie duch zamordowanej nastolatki. Mają wrażenie, że zaczynają sprawcy zbrodni deptać po piętach, ale jak zwykle na drodze do sukcesu stają im własne problemy zarówno te szkolne, jak i osobiste. Miały się na własnej skórze przek...

Fiołki, magia i jak najbardziej realne morderstwo…

Obraz
„Słowo magia pochodzi od staroperskiego māgh, co oznacza moc, i magia w całej swojej prostocie polega na posiadaniu mocy potrzebnej do kierowania otaczających nas energii i sił w określoną stronę. Na umiejętności ich skupiania i świadomego używania”. Lubicie czasem sięgać po tak zwaną literaturę młodzieżową? Ja tak i robię to nawet dość często. Niektóre są bardziej dopracowane i wywołują więcej emocji niż niejedna obyczajówka czy kryminał. Poza tym młodzież staje się jednak coraz bardziej wymagająca i zwracająca uwagę na szczegóły, na które niejeden „dorosły” machnąłby ręką, dlatego uważam, że autorzy młodzieżówek muszą bardziej się starać, by nagle nie spaść z hukiem z piedestału celebryty. Kristine wiedzie niezbyt szczęśliwe życie z rodzicami, którzy nie tylko są bardzo religijni, ale sprawują nad nią pełną kontrolę, uważając, że jest opętana przez diabła. Pewnego dnia do dziewczyny przychodzi list, którego rodzice nie zdołali przed nią zataić. Było w nim zaproszenie do elitarnej s...