Posty

Wyświetlam posty z etykietą przyroda

Pstryk, pstryk

Obraz
Rozpisywać się nie będę, bo mam wrażenie, że poszłam spać wieczorem 1 kwietnia, a obudziłam się rano 1 maja. Miesiąc zleciał błyskawicznie i w większości bez przykrych wydarzeń. Po prostu płynął rutynowo: praca, zakupy, przygotowywanie posiłków, sprzątanie, spacery, treningi, czytanie, układanie puzzli i wyklejanie mozaiki. Nawet święta przemknęły bez echa, może i dlatego, że pogoda nie dopisała. Jednak znalazłam znacznie więcej czasu na spacery, więc z ilości zdjęć jestem zadowolona. Miałam nawet zagwozdkę, które wybrać, żeby nie przytłoczyć Was ilością i nie zanudzić. W kadr wpadł mi nawet samiec sarny. Dumny, pięknie umaszczony. Nie mogłam od niego oderwać wzroku. Chciałam Wam również podziękować za cenne wsparcie. Głosowanie trwa aż do 28 maja i na chwilę obecną mam dość dużą szansę przejść do kolejnego etapu.  Dziękuję!

Pstryk, pstryk

Obraz
Kolejny miesiąc minął w szalonym pędzie. Być może tak mi przeleciał przez palce z powodu nagromadzonych zadań i zajęć nie tylko tych w pracy, ale też i w życiu osobistym. Sierpień był intensywny, ale niosący mnóstwo przyjemnych i pozytywnych wydarzeń i wrażeń. Niestety nie miałam zbytnio czasu na swoje ukochane czynności, a więc czytanie, układanie puzzli i wyklejanie mozaiki. Leżało wszystko cicho w kąciku przykryte warstwą ważniejszych zajęć, ale niebawem zaczynam długi urlop i mam nadzieję, że wtedy nadgonię wszystkie zaległości. Na spacery oczywiście czas znalazłam. Nic tak nie relaksuje po ciężkim dniu, jak chwile spędzone na świeżym powietrzu i na łonie natury. Trochę kwiatów, póki jeszcze są: Jeżyny, dla mnie najlepsze z gęstym naturalnym skyrem! Kącik czytelniczy, który mam nadzieję wykorzystać w pełni na urlopie:

Simona – Królowa Puszczy

Obraz
„Nie można o niej napisać inaczej niż tak, jak żyła: z nerwem i dyscypliną, po żołniersku, bez pieszczot”. Zazdrość to paskudne uczucie. Potrafi co prawda motywować, ale i dezorganizować życie. Ja Simonie Kossak, mimo iż już nie żyje, zazdroszczę, ot tak, po prostu – bez rywalizacji, złowrogich spojrzeń, rzucania kłód pod nogi. A czego? Otóż kontaktu z przyrodą. Zrozumie mnie tylko ktoś, kto ma ogrom empatii w stosunku do zwierząt, do otaczającej przyrody, świata, który naturalnym rytmem podąża od wschodu do zachodu słońca, kto docenia ptasie trele i szum liści na wietrze, cieszy się ciszą, spokojem i wybiera łono natury zamiast hotelu all inclusive… Simona nie miała w życiu łatwo. Jak tylko wyszła z brzucha matki, powodowała grymasy niechęci na twarzy, bo śmiała urodzić się dziewczynką zamiast chłopcem, który dzierżyłby w dłoni paletę i tworzył kolejne sceny batalistyczne. Im była starsza, tym większy wywoływała niesmak i rozgoryczenie. Brak zrozumienia ze strony najbliższych bardzo...

Pstryk, pstryk

Obraz
Marzec przywitał się paskudną pogodą. Mróz, śnieg zamieniający się w deszcz i na odwrót. Potem nastąpiła przyjemna niespodzianka. W drugi weekend mogłam już suplementować witaminę D: siedziałam z kawą i książką na tarasie na słońcu – oj jak już za tym tęskniłam! Niestety po paru dniach z +20 zrobiło się znów 4, a w nocy minus i znów napadało śniegu. Wiem, że jak przyjdzie skwarne lato, to przez moje choroby będę się gorzej czuła i będę gderać, że jest za gorąco, ale takiej zmiennej pogody i takiej zimy, jaka była mam już po dziurki w nosie. Na szczęście oficjalnie zaczęła się wiosna, ostatecznie pochowałam typowo zimowe ozdoby typu gwiazdki i bałwanki i grzecznie czekam na większą ilość słońca oraz na przyjaźniejsze temperatury. Teraz cieszę się, że jest dużo jaśniej i nie muszę jeździć do pracy i wracać z niej w ciemnościach. No i te radujące serce ptasie trele i pierwsze kwiaty… Jest dobrze!

Pstryk, pstryk

Obraz
Oj lipiec dał mi się ostro we znaki. Pogoda mnie dobijała. Ranki witały chłodem i mgłą, a od południa termometr potrafił wskazywać nawet i 37 stopni w cieniu. Wieczorami i nocą gwałtowane burze nie dawały się porządnie wyspać. Jak już miało być nawet i bardzo ciepło to niech przynajmniej w miarę stabilnie a takie wahania nie były dla mnie dobre. Pewnie dla wielu z Was również. Mimo wszystko spacery jako forma aktywności musiały być. W lipcu też zadziwiająco mało czasu miałam dla siebie. Znajomi obdarowywali nas owocami i warzywami ze swojego ogródka i aż żal było z tych dobrodziejstw nie skorzystać. Po pracy więc stałam przy garach, obiad, spacer i nadchodziła pora spania, bo przed 4 wstajemy, by szykować się do pracy. Książek więc przeczytałam niewiele, może nadrobię w urlop, ale do niego jeszcze grubo ponad miesiąc… Tradycyjnie już ujęcia kwiatów dzikich i ogrodowych: Przykład jak upał rozleniwiał...