Światło rozprasza mrok
„Wiesz. Człowiek to czasem taka głupia istota. Wierzy tylko temu, co jest widoczne gołym okiem. Łatwo wydaje osądy. Nie dopuszcza do siebie myśli, że może być zupełnie inaczej. Że obraz może być zupełnie inny niż ten, który tak nachalnie pcha mu się w oczy”. Nie miałam jeszcze sposobności, by zapoznać się z twórczością Joanny Sykat, mimo iż najnowsza książka jest już dziesiątą w jej karierze. Do sięgnięcia po tytuł zachęcił mnie opis na okładce. Zapowiadał dawkę emocji, szczyptę magii i życiową historię, z którą można się utożsamić. A jak było naprawdę? Główna bohaterka Adriana obarczona traumą po trudnym rozwodzie i zbuntowaną nastolatką zamieszkała w domu usytuowanym na obrzeżach miasta. Poznała osobę bliską sercu, ale po przeżyciach z poprzedniego związku trzymała Michała na dystans. Szczególnie że nastolatka również i na nim wyładowywała swoją agresję i niezadowolenie z nowej sytuacji. Adriana lubiła swoją pracę w szkole, wielki dom, mimo kosztów utrzymania i wysiłku włożonego w ...