Posty

Wyświetlam posty z etykietą fotografowanie

Pstryk, pstryk

Obraz
Czerwiec był bardzo rozczarowujący. Zawsze bardzo lubiłam ten miesiąc i to nie tylko dlatego, że mam urodziny, ale dlatego, że wszystko już pięknie rozkwitło i przedstawia w pełni swoje wdzięki. Przynajmniej tak powinno być, bo tegoroczny czerwiec był po prostu zimny, deszczowy i ponury. Nie odczuwało się najdłuższych dni w roku, bo lało od rana do nocy i było tak pochmurno, że aż się nie chciało wierzyć, że to jeden z najwspanialszych i najcieplejszych miesięcy w roku. W związku z pogodową aurą chwyciło mnie przeziębienie i po samodzielnej walce musiałam jednak skorzystać z pomocy lekarskiej. Po tabletkach poraziło mi kubki smakowe i nie dane było mi cieszyć się z dobrodziejstw natury i przez dłuższy czas nie mogłam się delektować smakiem ulubionych sezonowych warzyw i owoców. Na szczęście było, minęło, a koniec czerwca przyniósł kolejne rozczarowanie tym razem niespodziewaną falę ogromnych upałów. W niedzielę 29. termometr w cieniu pokazywał 43,5 stopnia! Nie za tym tęskniłam! Oj cze...

Pstryk, pstryk

Obraz
Rozpisywać się nie będę, bo mam wrażenie, że poszłam spać wieczorem 1 kwietnia, a obudziłam się rano 1 maja. Miesiąc zleciał błyskawicznie i w większości bez przykrych wydarzeń. Po prostu płynął rutynowo: praca, zakupy, przygotowywanie posiłków, sprzątanie, spacery, treningi, czytanie, układanie puzzli i wyklejanie mozaiki. Nawet święta przemknęły bez echa, może i dlatego, że pogoda nie dopisała. Jednak znalazłam znacznie więcej czasu na spacery, więc z ilości zdjęć jestem zadowolona. Miałam nawet zagwozdkę, które wybrać, żeby nie przytłoczyć Was ilością i nie zanudzić. W kadr wpadł mi nawet samiec sarny. Dumny, pięknie umaszczony. Nie mogłam od niego oderwać wzroku. Chciałam Wam również podziękować za cenne wsparcie. Głosowanie trwa aż do 28 maja i na chwilę obecną mam dość dużą szansę przejść do kolejnego etapu.  Dziękuję!

Pstryk, pstryk

Obraz
Tak jak przypuszczałam, ostatni miesiąc roku przeleciał szybciej niż bolid Formuły 1. Pierwsza połowa miesiąca była jak mgnienie – wypełniona zamieszaniem, załatwianiem różnych spraw i wyjazdowymi szkoleniami. To był prawdziwy maraton obowiązków. Na szczęście świąteczne sprawunki i prezenty miałam już od dawna ogarnięte, więc nie musiałam się pod tym względem o nic martwić i dodatkowo stresować. Wigilia i tegoroczne święta wypadły wspaniale, bo zrobiło się aż pięć dni wolnego. Raj dla domowego leniuszka, którym jestem! Czas wypełniałam długimi spacerami i drobnymi przyjemnościami. Udało mi się domknąć kilka ważnych spraw, więc spokój w głowie i nowa równowaga wzmacniały pozytywny nastrój. Pogoda również dopisała: troszkę słońca, kilka dni z ostrym mrozem, bo w nocy temperatura spadła do -14. Pod koniec miesiąca nawet sypnęło śniegiem. Świat od razu stał się jaśniejszy i przyjemniejszy dla oka.   Paczkowe prezenty od koleżanek, które sprawiły mi wiele radości: Troszkę zdjęć z ...