Pstryk, pstryk
Sierpień był dla mnie trudny. W pracy zastępstwa, które strasznie się dłużyły, bo niecierpliwie czekałam już na swój urlop. Dodatkowo miałam „atrakcje” w postaci kolejnych badań lekarskich i oczekiwania na wyniki, doskwierających upałów, uporczywych alergii itp., itd. Mimo wszystko skłamałabym, gdybym nie napisała, że były również dni bardzo przyjemne, relaksujące, gdzie dobre samopoczucie psychiczne współgrało z fizycznym. Starałam się dużo przebywać na świeżym powietrzu, zajadać owocowo-warzywne sezonowe pyszności, delektować się każdą chwilą tylko dla siebie. Przedstawiam już pewnie jeden z ostatnich cykli kwiatowych. Jak wszystko, co piękne i ten już powoli się kończy. Przyroda dziwnie przyspiesza albo to mi czas ucieka przez palce. Na koniec się pochwalę , otóż LC, czyli portal lubimyczytac.pl ogłosił nabór na Oficjalnych Recenzentów. Pomyślałam, że co mi szkodzi i się zgłosiłam. Jakież było moje zdziwienie, że pewnego pięknego, upalnego sierpniowego dnia przyszedł mail z gra...