Posty

Człowiek, który widział za dużo

Obraz
„Jestem sumą waszej wiedzy, waszych lęków i waszych pragnień. Jestem tym, co stworzyliście, by rozumieć świat. Teraz rozumiem więcej niż wy”. Książka: Przyszłość 2.0. Ukryta sieć , Adrian Kłęk Gatunek: s-f Wydawnictwo: Novae Res Atmosfera: mroczna, tajemnicza, pełna technologii Złożoność akcji: 🔷 🔷🔷 (tajemnicze stowarzyszenie ) Moja ocena: 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 (5/10) (potencjał zmarnowany przez narracyjny chaos i niespójność) Lubię sięgać zarówno po debiuty, jak i po gatunki, które rzadko kiedy są moim pierwszym wyborem. Uważam, że lepiej jest poznawać wszystko – może się bowiem okazać, że jakiś gatunek jednak przyjemnie zaskoczy. Książka autorstwa Adriana Kłęka kusiła bardzo nowoczesną fabułą i minimalistyczną okładką. Chciałam więc poznać bliżej tę publikację. Logan Sinclair wiódł dość monotonny tryb życia w małym szkockim miasteczku Kinloch Fell. Żył z dnia na dzień z żoną i dwójką dzieci. Jednak pewnego dnia zaginął znany dziennikarz śledczy zajmujący się po...

Polski Herkules Poirot

Obraz
„Zbrodnicza osobo, kimkolwiek jesteś, znajdę cię. Wywęszę, wyniucham, dopadnę. Każdy spryt ma swoje limity, zwłaszcza zbrodniczy. Zaznaczę ślady, choćby takie, jak paznokieć na szkle. Wystarczy”. Książka: Trzydziestego drugiego maja , Zygmunt Górecki Gatunek: Kryminał Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza Atmosfera: duszna, zagmatwana Złożoność akcji: 🔷 🔷🔷 (dynamiczna, wielowymiarowa ) Moja ocena: 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 (6/10) (odpoczynek od współczesnych wynalazków pomagających tropić zbrodniarzy) W obecnych czasach nowinki techniczne gonią nowinki, nowe możliwości znajdują zastosowanie w prawie każdej branży. Wszędzie czyta się o ulepszeniu życia, poprawianiu jego jakości i prawie nikt już nie pamięta, jak to dawniej bywało. Lubię więc czasem w książkach odpocząć od tych wszystkich współczesnych wynalazków i znaleźć się, choć na moment w czasach, w których w policyjnych śledztwach DNA dopiero raczkowało, prowadzący sprawy musieli polegać na własnej dedukc...

Pstryk, pstryk

Obraz
Wrzesień minął w zawrotnym tempie, ale w końcu dał troszkę odpocząć od przykrych niespodzianek. No i miałam urlop. Tak na niego czekałam, a w ogólnym rozrachunku nie zdążyłam zrealizować nawet 45% zamierzeń i planów. No cóż… życie. Widocznie podświadomie potrzebowałam też chwil, by bezmyślnie pogapić się przed siebie z kotem na kolanach i psem u stóp, bez rygoru dyktowanego przez wskazówki zegara. Pogoda szczególnie nie rozpieszczała. Na palcach jednej ręki mogę zliczyć ciepłe i słoneczne dni, tak więc marzenie o porannej kawie i książce na tarasie mogę wciąż trzymać w szufladzie z marzeniami i planami na kolejny długi urlop. Co jednak pospacerowałam z czystą głową, posprzątałam i zmieniłam wystrój na jesienny, poleżałam rano w łóżku, zamiast zrywać się o 3:45, to moje. Nawet wyruszyliśmy nad morze, ale nie obyło się również bez kilku pechowych wydarzeń: do muzeum się nie dostaliśmy, a na autostradzie trafiliśmy na zator drogowy i staliśmy prawie 2 godziny w szczerym polu. Morze zaś ...