Wdech, wydech
„Największą siłę ma spokój, który pozwala nam usłyszeć własne myśli, zanim zagłuszy je świat”. Tak! Taki właśnie wymyśliłam tytuł dla nowego cyklu. Koresponduje on z moim „nowym ja” i pasuje do minimalistycznych nazw pozostałych serii. „Pstryk, pstryk” – to dla mnie zatrzymanie chwil w kadrze, dla pamięci i przywoływania przyjemnych momentów. „Puzzle, puzzle” – to seria o pasji, cierpliwości, skupieniu i pewnej ucieczce od codzienności. A „Wdech, wydech”? To będzie taki mały, prywatny hołd dla samej siebie – coś zarówno dla ciała, jak i zdrowia i równowagi. Długo snułam rozważania, jaką formę przyjąć, bo przede wszystkim chciałam, żeby nowy cykl był spójny z całym blogiem. Wiązał jego charakter i moje największe pasje z formą refleksji nad ciałem, zdrowiem, duszą, muzyką. Postawiłam na rodzaj miniesejów. Długo z tym zwlekałam i odkładałam tekst – dystans to najlepszy redaktor. Ale w końcu oto i on. Pierwszy wpis. To co? Gotowi? Ciało, które czyta Czytanie długo wydawało mi się cz...