Operacja Krwistoczerwony byk
„Prawda ma wiele form, czasem wiele twarzy. Powinna być twarda jak skała, ale jakże często zmienia się jak morskie pływy. Dziś wydaje się ulotna jak nigdy wcześniej, wręcz nieuchwytna. Jak morderca, który krąży ulicami naszego miasta, atakując bezbronne ofiary, których jedyną winą jest to, że znalazły się w niewłaściwym czasie w niewłaściwym miejscu”. Ostatnimi czasy przejadły mi się thrillery amerykańskie i skandynawskie. Z większą chęcią sięgam więc po lektury będące w bliższym kręgu kulturowym. Wybór znów padł na Włochy. Okładka też zachęciła do zapoznania się z treścią książki. Koniec upalnego lata. Rok 1988. Turyn. Młody prokurator Francesco Scalviati zostaje wezwany na miejsce zbrodni. Wszystko wskazuje na to, że dokonał jej ten sam nieuchwytny zbrodniarz, który siał strach poprzedniego lata. To byłoby już 3 brutalne podwójne morderstwo na jego koncie. Do akcji wkracza dziennikarka śledcza. Niezależnie od prokuratora podąża swoimi tropami. Tymczasem do sprawy włącza się ameryka...