Puzzle, puzzle
Zbliża się wielkimi krokami dzień, w którym co niektórzy lubią się bawić, inni przestraszyć lub nastraszyć. Dla wytrawnego konesera (tak, bezczelnie piszę o sobie!) i układacza puzzli obrazek z firmy King był kolejnym, którego nie mogłam sobie odmówić. Co prawda nie układałam ich przy blasku świec, bo szkoda oczu, ale klimacik był. Straszne, mroczne domiszcze, kuta brama oblepiona mnóstwem pajęczyn (brr) i siedzących na nich ogromnych pająków. Nietoperze, dynie o złowrogich minach, gołe gałęzie drzew z siedzącymi na nich krukami i świecący księżyc. Tak się wciągnęłam w układanie i straciłam kontakt z rzeczywistością, że nie zauważyłam, że jeden z kotów wrócił z dworu. Jak mi wskoczył znienacka na kolana, to autentycznie byłam bliska zawału. Obrazek układało mi się przyjemnie, nawet szybko. Wszystko było dobrej jakości, gruby solidny karton z dobrze wykrojonymi elementami, solidne nasycenie barw i przyjemne w dotyku. Wielu puzzlowiczów narzeka na Kinga. Ja do tej pory nie miałam zdania,...