Posty

Wyświetlam posty z etykietą jesień

Pstryk, pstryk

Obraz
Nie do uwierzenia, że minął kolejny miesiąc i powoli będzie można odliczać czas do świąt a później i do końca roku. Październik tym razem zaskoczył szybko pojawiającymi się przymrozkami i słotą, jaką zazwyczaj znam z listopada. Słoneczne dni można było policzyć na palcach jednej ręki, więc i aktywność niestety trochę się obniżyła. Tym bardziej że po powrocie z pracy było już szaro i nie było co się wypuszczać na dalekie spacery. Pozostały zatem weekendy, ale nie wspominam ich miło ze względu na licznych i nieprzyjemnych grzybiarzy, a właściwie pseudo grzybiarzy, którzy las odwiedzają raz w roku tylko po to, by mieć prawdziwki do bigosu na święta. Boją się, że się zgubią i w związku z tym parkują wzdłuż płotu posesji, w świetle bramy, narzekają na szczekające psy, zaglądają w okna. Kurier nie raz i nie dwa miał problem z dostarczeniem nam przesyłki, tak wszystko było pozastawiane samochodami. Wieść gminna niesie, że gdzieś nawet nie dojechała karetka pogotowia i panowie po odbiór śmieci...

Pstryk, pstryk

Obraz
Lubię każdą porę roku i prawie wszystkie miesiące jednak wrzesień zawsze będzie zajmował szczególne miejsce w moim sercu i w myślach. Od lat biorę bowiem w tym czasie urlop i to nie byle jaki, bo bite trzy tygodnie. Podczas tak wielu dni, choć tak szybko mijają, można rzeczywiście odpocząć i naładować baterie nie tylko do dalszej pracy, ale również przed sezonem jesienno-zimowym, w którym częściej zdarza się paskudna i dołująca pogoda lub przeziębienia. Wrzesień to czas na łapanie ostatnich chwil na leżaku. Słońce już nie pali skóry, tylko przyjemnie ją ogrzewa, starałam się dużo czasu spędzać na dworze. Posiłki jedzone na świeżym powietrzu też zawsze smakują magicznie. Do tego nadrabiałam zaległości z lekturami, puzzlami, mozaiką diamentową. Miałam mnóstwo czasu na bardzo długie spacery nie tylko takie ze zwierzętami, ale też w samotności, by się wyciszyć i przemyśleć to i owo.   A zawsze z końcem urlopu nadchodzi początek jesieni…

Pstryk, pstryk

Obraz
Pyk i już… listopad minął, jak z bicza strzelił. Trochę chorowałam, mam już ogarnięte prezenty na Mikołajki, na święta. Paczki dla koleżanek zapakowane, menu świąteczne opracowane i część rzeczy, które można już było kupić, są w domu przyniesione z codziennymi zakupami. Byliśmy też w hodowli i wybraliśmy szczeniaczka, który pozna dokładnie nas, nasz dom i koty na kilka dni przed Wigilią. Oj będzie się działo! Zapowiadają się niezapomniane, rozbrykane święta! W połowie listopada zaskoczył nas (i oczywiście drogowców) nagły atak zimy. Widoczki ładne i klimatyczne, ale jak nie trzeba jechać samochodem do pracy przez xx kilometrów. A jak już się dojedzie bezpiecznie, to trzeba uważać na oblodzonych chodnikach. Brr… no cóż… byle do świąt, a potem oby do wiosny! Pogoda średnio sprzyjała spacerom, zatoki dokuczały, ale zdołałam zrobić odpowiednią ilość „kroków” dla zdrowia i uchwycić piękno listopadowej przyrody. Wiem, że coś dużo brzóz na zdjęciach, ale do tych drzew mam ogromny sentyment.

Paleta barw

Obraz
„Rozglądał się, jakby pierwszy raz miał okazję dostrzec jesienne liście zebrane w pokaźne kupki czy odbijające niebo kałuże. Przystanął przy jednej, wbijając wzrok w taflę poruszaną przez wiatr. Wszystko się poruszało, a jemu się wydawało, że zwariuje, jeśli za chwilę nie odwzoruje tego na płótnie”. Czasami, gdy świeci pięknie słońce, zieleń cieszy oczy, nie mam ochoty zagłębiać się w meandry spaczonej ludzkiej psychiki, na śledzenie pracy policji, która z różnym skutkiem stara się rozwikłać sprawę morderstwa. Czasem mam ochotę na coś w miarę lekkiego, gdzie nie trzeba super pilnie śledzić akcji. Na długi czerwcowy weekend wybór więc padł na Dziewczynę ze słonecznikiem . Główna bohaterka pracuje w Domu Kultury. Pewnego razu jej drogi krzyżują się z muzykiem Bonifacym oraz z jego najlepszym przyjacielem, malarzem Kacprem. Mężczyźni to jak ogień i woda. Bonio jest przebojowy, wygadany, idący za głosem serca. Kacper jest wycofany, zahukany i brak mu wiary w siebie. Gdy muzyk po praz pie...