Koleiny przeznaczenia
„Pomyślał jeszcze raz o tym, jak wiele wiedział o tej wiosce i jej mieszkańcach. Znał ludzi z imienia i z nazwiska, dowiedział się sporo o ich życiu i kłamstwach, o ich sekretach i uciechach, o ich radości i wstydzie, o finansach i nałogach. Wiedział, kto co zamówi, często znacznie wcześniej niż oni sami. Wiedział o nich wszystko. Jego pub był schronieniem dla wszystkich: towarzyskich i samotników, normalnych i dziwaków, wrogów i kochanków. To była społeczność w społeczności”. Bardzo lubię, kiedy akcja powieści toczy się w małej miejscowości, w której wszyscy się nie tylko dobrze znają, w miarę skutecznie bronią swojej strefy komfortu i sekrecików, ale również dla kogoś z zewnątrz wyglądają na zżytych, zadowolonych z życia, a sama miejscowość wydaje się wręcz wymarzonym miejscem do zamieszkania. A wiadomo, że pozory mylą. Lubię czuć się opleciona przez sieć tajemnic i poznawać bohaterów od ich dobrej i złej strony. Moje ulubione elementy znalazły się w najnowszej historii Chrisa Chib...