Posty

Wyświetlam posty z etykietą obserwacje natury

Pstryk, pstryk

Obraz
Zawsze uważałam, że maj to jeden z piękniejszych miesięcy w roku. Tym razem jednak srodze zawiódł szczególnie pod względem pogodowym. Było nie tylko strasznie zimno i wietrznie, ale też i deszczowo. Nie pamiętam, żebym w poprzednich „majach” musiała rano ubierać czapkę i skrobać auto. Mimo wszystko to był dobry miesiąc – początek był piękny i ciepły, obfitował w nowości wydawnicze, kojące spacery czy kolejne spotkania rodzinne i puzzlowe. Znów uzbierała mi się cała galeria zdjęć, więc miałam z czego wybierać. Tradycyjnie seria zdjęć kwiatów w różnych stadiach i postaciach: Gdyby ktoś miał ochotę troszkę bliżej mnie poznać, to po kliknięciu w link, a następnie w galerię będzie wywiad ze mną (akurat wyskoczę jak diabeł z pudełka- na pierwszym miejscu): Mistrzowie Fotografii 2026. Poznaj historie uczestników plebiscytu i zobacz, kto stoi za wyjątkowymi zdjęciami [GALERIA] | Gazeta Pomorska Jeszcze raz dziękuję za Wasze głosy – przechodzę do kolejnego etapu, mam nadzieję, że i w tym mome...

Pstryk, pstryk

Obraz
Rozpisywać się nie będę, bo mam wrażenie, że poszłam spać wieczorem 1 kwietnia, a obudziłam się rano 1 maja. Miesiąc zleciał błyskawicznie i w większości bez przykrych wydarzeń. Po prostu płynął rutynowo: praca, zakupy, przygotowywanie posiłków, sprzątanie, spacery, treningi, czytanie, układanie puzzli i wyklejanie mozaiki. Nawet święta przemknęły bez echa, może i dlatego, że pogoda nie dopisała. Jednak znalazłam znacznie więcej czasu na spacery, więc z ilości zdjęć jestem zadowolona. Miałam nawet zagwozdkę, które wybrać, żeby nie przytłoczyć Was ilością i nie zanudzić. W kadr wpadł mi nawet samiec sarny. Dumny, pięknie umaszczony. Nie mogłam od niego oderwać wzroku. Chciałam Wam również podziękować za cenne wsparcie. Głosowanie trwa aż do 28 maja i na chwilę obecną mam dość dużą szansę przejść do kolejnego etapu.  Dziękuję!

Pstryk, pstryk

Obraz
Marzec minął mi błyskawicznie, ale na szczęście bardzo przyjemnie. Nie dość, że często pojawiała się już wiosenna aura, co po zimowej stagnacji już samo w sobie radowało duszę, to jeszcze miesiąc ten był dla mnie pełen nowych doświadczeń. Mogłabym to nazwać mało poetycko, ale dosadnie moim „wyjściem z kokonu”. Jako introwertyk nie lubię wyróżniać się na tle innych, nie przepadam za przebywaniem wśród ludzi – tylko tyle ile muszę i zmykam do domowego zacisza. A w marcu nie dość, że „cała Polska” mogła usłyszeć mój głos na radiowej antenie, to jeszcze z własnej, nieprzymuszonej woli, choć z wielkim stresem, udałam się na Kongres Kobiet, który odbywał się w mojej gminie. Oba niecodzienne wydarzenia miały na mnie bardzo dobry wpływ i muszę „z obrzydzeniem” przyznać, że dobrze jest czasem się przemóc i wyjść poza strefę komfortu. Zostałam przyjęta do Klubu Pożeraczy Książek RMF Classic. Na antenie podczas audycji na żywo mogłam powiedzieć parę słów o książce, która na mnie zrobiła ostatnio ...

Pstryk, pstryk

Obraz
Idzie luty podkuj buty… to przysłowie niestety pasowało idealnie. Nie dość, że mróz prawie ścinał krew w żyłach i miałam wrażenie, że stracę palce mimo dwóch par rękawiczek (–26!) to jeszcze buty znów musiały „przeprosić” nakładki z kolcami. Chyba nie rozstanę się z nimi do wiosny! Stały się moim sennym koszmarem. Dodatkowe atrakcje, takie jak 30-minutowe wykuwania samochodu spod lodu też dały mi ostro w kość. Dawno z takim utęsknieniem nie wyczekiwałam wiosennych dni. Tym bardziej że zwierzaki też dokładały swoją cegiełkę, bo zamknięte „na kupie” przez kolejny miesiąc, po prostu się nudziły. Dzień bez kocio-psich bijatyk praktycznie nie istniał. Nocne gruchania, gonitwy i zabawy z piszczącymi piłeczkami, których za dnia nie zdążyłam zlokalizować i schować, to już nowy standard i nieprzespane noce. W efekcie dorobiłam się potężnych worów pod oczami. Spokojnie zmieści się w nich nawet i z 5 kg ziemniaków. Zdjęć tym razem mało, bo i nie było odpowiednich warunków do pstrykania. Pod z...