Pstryk, pstryk...
Zainspirowana grudniową wygraną w konkursie fotograficznym postanowiłam troszkę odświeżyć bloga. Kocham czytać, pasjami układam puzzle, ale uwielbiam również robić zdjęcia. Nie ruszam się na spacer bez aparatu. Jedne wychodzą nieźle, inne licho, ale zawsze to jakaś pamiątka i utrwalony moment. Na początek wybrałam parę ujęć ze spacerów grudniowo-styczniowych. Mimo wspaniałej aury ktoś jednak już wypatruje wiosny: