Pstryk, pstryk
Podczas choroby wszystko dookoła mnie drażni i denerwuje. Radio, szczekanie psów, miauczenie kotów, głośne rozmowy domowników. Jestem zła, że tracę czas na przymusowe leżenie i na to, że nie mogę się skupić ani na czytaniu, ani na filmach, ani nawet na rozwiązywaniu sudoku. By poprawić sobie nastrój, sięgnęłam po aparat i zaczęłam przeglądać zdjęcia. Za każdym utrwalonym obrazem kryją się wspomnienia. Żebyście nie zapomnieli o moim istnieniu, wybrałam kilka ujęć, z których jestem w miarę zadowolona. Kto wie, może z czasem odważę się je wysłać na jakiś konkurs? W końcu ten, kto nie próbuje, nie pije szampana. Jak tylko wrócę do siebie, nadrobię zaległości w lekturach i wyruszę na długi spacer z aparatem. Życzę Wszystkim zdrowia oraz optymizmu.