Mrok przesycony złem

„Często myślimy, że w domu nie spotka nas nic złego. Wydaje nam się, że koszmary zostaną powstrzymane przez ściany, drzwi i kołdrę, a my możemy spać spokojnie. Nic bardziej mylnego. Największe koszmary czają się w pobliżu. Patrzą na nas i słuchają bicia naszych serc. Są niewidoczne, lecz wyczuwalne. Cierpliwe. Czekają latami ukryte pod powierzchnią. I zawsze próbują wyjść, gdy nadarzy się okazja”.

Książka: Mrokowisko, Julia Halladin

Gatunek: Thriller psychologiczny

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Atmosfera: mroczna, złowroga

Złożoność akcji: 🔷 🔷🔷 (zwroty akcji sprawiały, że trudno samemu ułożyć wydarzenia w całość)

Moja ocena: 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 (8/10) (trzymająca w napięciu ze świetnym finałem!)

Stare, opuszczone domostwa skrywające tajemnice. Miejsca, w których zasnęło zło i czuje się mroczne fluidy w każdym pomieszczeniu. Czy ściany pamiętają krzywdy mieszkańców? Czy będą potęgować złe nastawienie, mrok w ludzkich duszach, nawiedzać niewinnych? Czy są miejsca przeklęte, których ściany emanują złem? Mówi się czasem, że nie należy patrzeć na niektóre budynki zbyt długo, ponieważ coś z ich środka może spojrzeć na nas… Czy są osoby, za którymi podąża śmierć? Na te pytania próbowałam znaleźć odpowiedzi w thrillerze Julii Halladin „Mrokowisko”.

„Czarny wiatr, ptaków brak, gęsta mgła, to jest znak, śmierci smak”.

Czerwony dom. Piękna duża rezydencja, która swoją nazwę wzięła z widoku zachodzącego słońca, sprawiającego, że budynek na jego tle wyglądał, jakby płonął. Maja, agentka nieruchomości, wraz z córką Gabrysią przeprowadzają się na Podlasie i zaczynają remont Czerwonego Domu z zamiarem późniejszej sprzedaży. Piękna posiadłość powinna przynieść spory zysk. Jednak nie wszystko układa się po ich myśli. Rezydencja wydaje się jakby żyła swoim własnym życiem, oddychała i była bardzo niechętna wobec nowych mieszkanek. W nocy słyszą rzeczy, których nie powinny, widzą coś, co nie ma racji bytu, czują, że nie są same. Czy to dom jest nawiedzony, czy raczej ktoś bardzo nie chce, by mieszkały w posiadłości i ją remontowały?

„Człowiek inaczej postrzega czas, gdy jest przerażony. Sekundy są dłuższe, minuty wręcz nieskończone…”.

W związku z tym, że lubię motyw domów strzegących tajemnic, uważanych za nawiedzone, niebezpieczne lub obarczone krwawą historią, zainteresowałam się „Mrokowiskiem”. Dom od piętnastu lat stojący pusty, omijany szerokim łukiem przez mieszkańców to miejsce okryte złą sławą i historią krwawego mordu z czasów II wojny światowej. Ostatnio zaś zamieszkały przez rodzinę, którą spotykała tragedia za tragedią. Nic dziwnego więc, że wokół budynku krążyło mnóstwo legend i mrożących krew w żyłach opowieści, ale czy jednak wszystko było zmyślone? Czy Czerwony Dom żyje własnym życiem i strzeże tajemnic dawnych mieszkańców? Historia opisana w „Mrokowisku” pochłonęła mnie bez reszty, straciłam przy niej poczucie czasu. Odczuwałam niepokój i lekki dyskomfort, zabierając się za lekturę wieczorową porą, gdy wszystko już układało się do snu. Ogromna w tym zasługa autorki, która plastycznymi opisami stworzyła niesamowity, pełen napięcia klimat. Ciemność rozpełzła się po pokoju zbyt szybko. Skrzypiąca podłoga w powieści zaskrzypiała i u mnie, w okno uderzała nagle gałąź, a koty, niespokojnie się kręcące, które normalnie grzecznie przysypiały na kolanach, dopełniły tego mrożącego krew w żyłach obrazu… Nie wierzę w złe moce, ale tu dałam się ponieść emocjom, a to wielki plus dla opisywanej historii. Świetna duszna, klaustrofobiczna atmosfera potęgowana przez mrok i siły natury oraz przez hermetyczną społeczność wioski na Podlasiu. Wydarzenia były przedstawione z różnych perspektyw, a oliwę do ognia dolewał  pamiętnik poprzedniego właściciela. To wszystko sprawiało, że momentami traciłam orientację, kto odpowiada za to całe szaleństwo. Albo może „co” za nie odpowiada… Przestałam ufać nawet najbardziej wiarygodnym bohaterom. Próbowałam samodzielnie złożyć kawałki układanki, ale nagłe zwroty akcji czy niedopowiedzenia zmieniały obraz sytuacji o 180 stopni. Zakończenie było dla mnie absolutnym hitem. Dawno nie dostałam takiego niesamowitego, zaskakującego i mięsistego finału, który wzbudził jeszcze większe emocje niż sama powieść. Wiem, że zostanie w mojej głowie na długo. „Mrokowisko” to thriller, kryminał i groza w jednym. Studium mrocznych dusz i wydarzeń z przeszłości rzutujących na rzeczywistość. Dajcie się wciągnąć w mroczną przygodę!

„Im jaśniejsze światło, tym głębsze cienie”.


Oficjalna recenzja dla serwisu lubimyczytac.pl


A na Bonito:

Samotność Sonii i Sunny'ego  do kupienia na Bonito

Co przyniesie jutro do kupienia na Bonito

Oddział D do kupienia na Bonito


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Krew, czosnek i wybuchająca fioletowa krowa...

Prawdy czasem lepiej nie szukać

Męczyżonek, czyli jaśnie pan spod ciemnej gwiazdy