Cena niewierności
„Woli nieskomplikowane rozboje lub wojny gangów, gdzie motywy są klarowne od samego początku. Pewnie dlatego nie znosi przestępstw domowych – bo są splotem zbyt wielu motywów: chciwości, zazdrości lub zwyczajnie czystego gniewu. I trzeba brać pod uwagę wiele różnych emocji”.
Książka: Ostatnia żona, Jenny Blackhurst
Gatunek: Thriller psychologiczny
Wydawnictwo: Albatros
Atmosfera: duszna, toksyczna
Złożoność akcji: 🔷 🔷 🔷 (kilka perspektyw i liczne zwroty akcji)
Moja ocena: 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 (6/10) (solidny
thriller trzymający w napięciu, choć momentami nużący)
Są nazwiska, których nie trzeba nikomu przedstawiać. Kto
choć troszkę interesuje się danym gatunkiem, ten od razu skojarzy, co i jak. Myślę,
że Jenny Blackhurst jest rozpoznawalna. Według mnie potrafi stworzyć wciągające
historie. Jej najnowszy thriller porusza kwestie, które bardzo lubię – relacje
w związku, a wiadomo, że daje to autorce szerokie pole do popisu, ponieważ za
fasadą uśmiechów i czułych przytulasków prawie zawsze ukryte jest drugie dno
albo nawet i trzecie… Uwielbiam je powoli odkrywać – warstwa po warstwie.
Dwie kobiety i jeden mężczyzna. Obecna żona Luke’a, Anna, wie jakie błędy popełniła poprzedniczka i za co mężczyzna stracił do niej serce. Nie zamierza ich powielać, ale los jest przekorny i lubi zmieniać ludziom szyki. Kiedy więc na wezwanie do wiejskiego domku przyjeżdża policja, wszystko wydaje się jasne jak słońce – żona zabiła męża, do czego zresztą otwarcie się przyznała. Detektyw Rebecca Dance jest jednak innego zdania. Bardzo wyczulona na kłamstwa podświadomie wie, że sprawa nie jest tak oczywista, jak się wydaje i że potrzeba będzie dużo pracy, by dojść do prawdy i rozsupłać pętelki tajemnicy. Szczególnie iż ofiara okazała się narcystycznym pożeraczem damskich serc, a więc lista podejrzanych dość szybko zaczęła rosnąć, a jak wiadomo, kobiece wzburzenie jest wręcz niemożliwe do okiełznania…
Małżeństwo. Jakie ono powinno być? Myślę, że każdy na to
pytanie odpowie inaczej, zgodnie ze swoim charakterem, oczekiwaniami, nastawieniem
do życia i świata. Dla jednych to bezpieczna ostoja, szalupa ratunkowa pośród
ciężkich dni. Dla innych jest to ciągła walka o uwagę lub sztuka szukania
kompromisu. Jedni są zazdrośni, inni wolą związki, w których przelotne romanse
nie mają wpływu na wspólne życie. Zaś małżeństwo Whitneyów było – krótko pisząc – raczej specyficzne i nieprzeciętne…
Lubię podglądać zza firanki, zgadywać, co może się kryć za fasadą idealnego życia, małżeństwa, relacji. Co chatka, to zagadka, więc fabuła zawsze w tego typu książkach może skręcić, w kierunku którego się nie spodziewaliśmy. „Ostatnia żona” to wciągająca historia, którą z przyjemnością się czytało. Przyznam, że miała nużące momenty i raz autorka wybrała rozwiązanie, które nie bardzo mi odpowiadało, jednak spotkanie z bohaterami thrillera uważam za bardzo udane, a zakończenie zrekompensowało mi wszystkie niedogodności. W historii stworzonej przez Jenny Blackhurst toczące się wydarzenia możemy obserwować z perspektyw kilku kobiet: poprzedniej i aktualnej żony Luke’a oraz prowadzącej śledztwo policjantki. Rozdziały były krótkie, co nadawało akcji odpowiedniej dynamiki, potęgowało ciekawość i przymuszało do tego przysłowiowego „jeszcze jednego rozdziału”. Nie obyło się też bez moich ulubionych retrospekcji, choć niektóre wynurzenia bohaterki były zwyczajnie nudne. Kiedy z małych elementów zaczął wyłaniać się wyraźny obraz ofiary zabójstwa, tracił on jakąkolwiek sympatię i wręcz przestałam się dziwić, że tak marnie skończył swój żywot. Autorka przez liczne zwroty akcji postarała się, żeby książka nie była nudna i żeby czytelnik zaczął gubić się w domysłach. Po skończeniu lektury, mimo iż to thriller, może przyjść moment zadumy nad istotą małżeństwa, zaufania, znajomości drugiej osoby, toksycznych relacji, sieci zależności, skali manipulacji w związku i niezdrowej zazdrości.
Oficjalna Recenzja dla serwisu lubimyczytac.pl
Lato w pełni, na Bonito szeroki wybór książek na urlop:
Murdoku. 80 zabójczych łamigłówek do kupienia na Bonito
Księga lata do kupienia na Bonito
I wszystko stało się księżycem do kupienia na Bonito
Wszystko, co po nas zostało do kupienia na Bonito



Wędruje na listę czytelniczą. Pozdrawiam Anka, nareszcie piątek :-) .
OdpowiedzUsuńDzięki i pozdrawiam!
UsuńWitaj Aniu 🌸
OdpowiedzUsuńJa też chętnie ją poznam, ale już we wrześniu gdy wrócę do normalnego trybu pracy,wtedy jest więcej czasu na słuchanie książek 😉
Udanego weekendu i całego sierpnia 😘
Książka nie zając ;) odpoczywaj i ładuj baterie!
UsuńWokół jest tyle zachwytów nad ta książką, a ja mam o niej takie samo zdanie, co TY!
OdpowiedzUsuńUfff, to dobrze, już myślałam, że ze mną coś nie tak :)
UsuńNo nie wiem, niby ona to taka jakby klasyka, ale jednak już od kilku jej książek też czuję pewnien niedosyt.
OdpowiedzUsuńTo zupełnie tak jak i ja, ale i tak wiem, że sięgnę po jej kolejną :)
UsuńO tak, do Jenny Blackhurst zachęcać mnie nie trzeba :-)), podobnie jak do thrillerów psychologicznych, zapewne więc w przyszłości sięgnę po tę książkę.
OdpowiedzUsuńSpokojnego weekendu Aniu.
Co thriller psychologiczny, to thriller psychologiczny - mój ulubiony gatunek.
UsuńMam w planach tę książkę, ale nie wiem kiedy do niej zajrzę.
OdpowiedzUsuńJest dość ciekawa, więc nie będzie to zmarnowany czas.
UsuńTytuł jest ciekawy.
OdpowiedzUsuńHistoria ogólnie również :)
UsuńZnakomita, niezwykle trafna recenzja – to stopniowe ściąganie masek i rozpracowywanie dynamiki toksycznych relacji to rzeczywiście najmocniejsza strona takich historii. „Ostatnia żona” czeka już u mnie w kolejce do przeczytania i po Twoim tekście cieszę się na nią jeszcze bardziej, bo twórczość Jenny Blackhurst od dawna bardzo cenię.
OdpowiedzUsuńJuż niedługo do Ciebie trafi - zakładka już jest gotowa :)
UsuńOj nie dla mnie. Dzisiaj sobie wygrzebałam z grzebaka w Leclercu podręcznik do ćwiczenia pamięci XD
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam do obejrzenia portretów, jakie wykonuję :)
Ooo też bym chciała taki podręcznik. Muszę poszukać.
UsuńA ja nie znam książek autorki, choć nazwisko jest mi znane.
OdpowiedzUsuńMoże kiedyś znajdziesz czas, by to zmienić.
UsuńMoże kiedyś spróbuję ;) ogólnie po thrillery sięgam raczej rzadko ;)
OdpowiedzUsuńAutorka zawsze skupia się na psychologii postaci, więc jej książki nie są brutalne.
UsuńZapisuję sobie tytuł.
OdpowiedzUsuńCieszę się, miłej lektury.
UsuńZapowiada się bardzo ciekawie.
OdpowiedzUsuńZapisuję, przyda się na pewno na dłuższe wieczory.
Pozdrawiam serdecznie:)
Przez deszczowe dni już i teraz wieczory wydają się dłuższe ;) czas szybko leci - zbyt szybko.
UsuńHa, każdy ma inną definicję idealnego małżeństwa. Ale o idealnych nie lubię czytać, wolę o tych, w których dzieje się coś złego. :)
OdpowiedzUsuńDokładnie! Mam tak samo, z perfekcji nie ma frajdy ;)
UsuńBrzmi jak taki thriller, który bardziej niż samą zagadką kryminalną gra na tym, co ludzie potrafią ukrywać za zamkniętymi drzwiami. Zawsze mnie trochę przeraża, jak niewiele czasem wiemy o osobie, z którą dzielimy życie — można znać czyjeś codzienne nawyki, a kompletnie nie znać jego prawdziwych motywów. Ciekawi mnie ten motyw kilku perspektyw, bo często właśnie wtedy historia zaczyna być bardziej niejednoznaczna i trudniej wskazać „tego złego”.
OdpowiedzUsuńTak, te perspektywy są bardzo mylące, szczególnie że osoba uwikłana w intrygę często również "staje się zła".
UsuńBardzo lubię jej książki, muszę do nich wrócić <3
OdpowiedzUsuńCo Jenny, to Jenny :)
UsuńCiekawie się zapowiada ta książka.
OdpowiedzUsuńNieźle, w takim razie polecam książkę o samurajach raz jeszcze. :)
Pozdrawiam!
Mozaika Rzeczywistości.
Ciekawa jest, choć autorka ma już ciekawsze w swoim dorobku.
UsuńCiekawa recenzja, lubię takie thrillery😊
OdpowiedzUsuńMyślę, że Ci się spodoba, bo ciekawy i wciągający temat, ale w całym dorobku autorki jedna z słabszych.
UsuńZapowiada się na ciekawy thriller. Nie słyszałam wcześniej o tej książce - dzięki za recenzję :-)
OdpowiedzUsuńDo usług :)
Usuń