Pod Bramą Świata...
„Świat nie kończy się, gdy zapada ciemność. Świat trwa, dopóki bije serce”.
Książka: Opowieści jednej nocy – Zmarznięta kraina, Monika Stolarska
Gatunek: obyczajowa, fantasy
Wydawnictwo: Ridero
Atmosfera: oniryczna, mroźna
Złożoność akcji: 🔷 🔷 🔷 (nowatorski pomysł z nutką tajemnicy)
Moja ocena: 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 (6/10) (baśniowy
klimat, jednak drętwe dialogi i stylistyczne przekombinowanie obniżyły ocenę)
Od czasu do czasu potrzebuję wytchnienia od krwi,
policyjnych śledztw i rozgrzebywania brudnych sekretów. Wtedy sięgam po coś
lżejszego, ale takiego, w którym nie ma śladu cukierkowatości. Dla resetu nie
potrzebuję łzawych miłosnych historyjek i przewidywalnych happy endów. Lubię
skupiać się na emocjach, międzyludzkich relacjach, a jeśli to wszystko ma
odbywać się w baśniowym klimacie z realizmem magicznym, to wstępnie jestem już
kupiona.
Podczas wędrówki górskim szlakiem Arden i jej przyjaciółka Lyra znalazły na wpół zamarzniętego i bardzo poranionego człowieka. Nie tylko fizycznie. Mężczyzna pamiętał tylko swoje imię – Nathan, a Arden nagle poczuła, że musi mu towarzyszyć i gdzieś zaprowadzić, jednak to „gdzieś” było bliżej nieokreślonym miejscem. Po roku wędrówek trójka już zżytych ludzi trafiła do pewnej krainy skutej lodem. W tej dolinie stał tajemniczy zamek. Kiedy dotarli na miejsce, mieszkańcy rozpoznali Nathana i serdecznie go przywitali, a jemu powoli zaczynała wracać pamięć. Jednak ci, którzy przebywali w zamku, zaczęli znikać, a w miejscu, w którym widziano ich po raz ostatni, zostawały kamienne figurki z ich wizerunkiem. Kto odpowiada za zabieranie życiowej energii i naruszył zasady równowagi w świecie? Kim tak naprawdę jest Nathan i co mu się przytrafiło? Dlaczego Arden czuła, że musi go zaprowadzić właśnie do owej krainy?
„Zawsze znajdzie się ktoś, kto marznie – pomyślał – bo świat bywa zajęty sobą”.
Autorką „Opowieści jednej nocy – Zmarznięta kraina” jest
Monika Stolarska. Książka wydana w formie e-booka dość długo czekała na swoją
kolej, ale jak już nadszedł jej czas, to lektura poszła mi bardzo sprawnie, bo
i treść była ciekawa i bohaterowie interesująco nakreśleni. Zawierała też nutkę
tajemnicy, która trzymała w niepewności aż do samego końca. Żeby nie było jednak
zbyt pięknie, zdarzyły się mankamenty, które podczas lektury mnie spowalniały i
trochę denerwowały. Najpierw zacznę od nich. Pomysł na fabułę był świetny i
nawet dość nowatorski, ale wykonanie momentami mocno kulało. To, co przede
wszystkim rzuca się w oczy, to odrobinę sztuczne i drętwe dialogi. Owszem, tam
gdzie trzeba, wnoszą humor, gdzie indziej niepokój lub rozładowują napięcie.
Jednak ogólne wrażenie sztuczności i sztywności zostaje. Drugą rzeczą, do
której można się przyczepić, jest powtarzalność opisów, sformułowań i odczuć.
Wprowadzało to monotonię i jedyne, co powodowało, to myślenie nad tym, że
autorka chciała „za ładnie”, „za dobrze” i „za bardzo” brzmieć poetycko,
symbolicznie i onirycznie. Często mniej oznacza lepiej. Przekombinowanie nigdy
nie wychodzi na dobre, a wręcz potrafi przytłoczyć, tak jak w tym przypadku.
Jednak lektura ma sporo plusów, których nie sposób pominąć. Oprócz wcześniej wspominanego przeze mnie pomysłu fabularnego, wspaniałego baśniowego klimatu, realizmu magicznego, ma tę specyficzną atmosferę snucia opowieści, która kojarzy się z siedzeniem z bliskimi przy ogniu buchającym z kominka i z kubkiem rozgrzewającej herbaty w dłoni. Akcja utworu osadzona jest w mroźnym, surowym świecie, w którym ja, jako czytelnik czułam się jak ryba w wodzie. Historia przedstawiona w takich warunkach jest wyrazistsza, a wrażenie czającego się niebezpieczeństwa wydaje się bardziej realne. Wydarzenia, w których brali udział bohaterowie, dawały do myślenia, mimo iż można uznać, że to powieść o tradycyjnej walce dobra ze złem, w których trzeba szybko podejmować trudne moralnie decyzje. Podobało mi się stopniowe odkrywanie tajemnic zamarzniętej krainy, ale tu, jak wspominałam wyżej, akcja czasem była zbyt powolna i przez nadmiar słownictwa można chwilowo stracić zainteresowanie. Do gustu przypadła mi też symbolika występująca w opowieści, bo zamek, lipa i tytułowa zmarznięta kraina to metafory o dużej sile rażenia: zamek jako ostoja i jednocześnie izolacja, lipa jako naturalne siły przyrody i magicznej równowagi przenikających się światów, a kraina była dla mnie wyrazem beznadziejnej stagnacji, emocjonalnego odrętwienia i uśpienia wszelkich uczuć. Przynajmniej ja tak to odebrałam.
„Gdy światło gaśnie w ludziach, pamięć staje się kamieniem”.
E-book, który z czasem może się przekształcić w
„pełnoprawną” książkę i być tym samym szerzej dostępny, mogę polecić osobom,
które lubią baśniowy klimat, refleksyjność z nutą tajemnicy, motyw walki dobra
ze złem i poszukiwania swojego miejsca i roli w otaczającym świecie.
Za możliwość zapoznania się z treścią książki dziękuję
Autorce oraz Wydawnictwu Ridero
Tymczasem na Bonito znajdziemy:
Urwisko do kupienia na Bonito
Róża do kupienia na Bonito
Ciężar winy do kupienia na Bonito


Twój blog to perełka dla mnie. Ridero kojarzę, książka - recenzja do mnie przemawia. Pozdrawiam Anka, nareszcie piątek :-). I pozdrawiam znad przed weekendowych porządków :-) .
OdpowiedzUsuńMiód na moje serce i pieśń dla uszu :) Dziękuję za miłe słowa.
UsuńPozdrawiam!
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńPięknie i niezwykle trafnie ujęłaś tę recenzję. Cytaty, które wybrałaś, ogromnie dają do myślenia, zwłaszcza ten o pamięci stającej się kamieniem. Bardzo podoba mi się Twoja interpretacja symboliki zamku, lipy i mroźnej krainy jako emocjonalnego odrętwienia. Szkoda tych drętwych dialogów i stylistycznego przekombinowania, bo sam pomysł z kamiennymi figurkami i realizmem magicznym brzmi niesamowicie intrygująco. Mimo tych mankamentów potrafiłaś dostrzec i docenić to wyjątkowe, kominkowe ciepło tej opowieści. Kolejna świetna, rzetelna i bardzo klimatyczna opinia, która pozwala poczuć atmosferę książki jeszcze przed lekturą.
OdpowiedzUsuńDziękuję i mimo wszystko uważam, że czas z książką nie był stracony.
UsuńLubię książki fantasy, a wspomniana przez Ciebie magiczność sprawia, że mam ochotę na przeczytanie tej powieści
OdpowiedzUsuńPolecam, spróbuj :)
UsuńRecenzja brzmi bardzo zachęcająco, mimo, że fantasy to zupełnie nie moja bajka .
OdpowiedzUsuńSpokojnego weekendu! :-))
Dziękuję :)
UsuńJak wiesz lubię fantastykę, jednak jak na razie tę książkę sobie odpuszczę - póki co zmagam się z moim stosikiem, który już mam na regałach.
OdpowiedzUsuńTeż miałam się zmagać ze stosikiem, ale on rośnie zamiast ubywać :(
UsuńWitaj Aniu 🌸
OdpowiedzUsuńBardzo rzetelnie napisana recenzja. Co do tego gatunku, to póki co podziękuję. Przekonałaś mnie do kryminałów i thrillerów, ale baśnie póki nie dla mnie 😉
Buziaki i udanego weekendu 🥰
Haha, rozumiem :) cieszę się, że przekonałam Cię do mojego ukochanego gatunku - to mi wystarczy :)
UsuńDobrze, że jednak książka posiada sporo plusów. To jest bowiem mocno zachęcające.
OdpowiedzUsuńTak, plusy zdołały naprawić to, co potoczyło się nieciekawie.
UsuńBaśniowy klimat mnie zachęca.
OdpowiedzUsuńTo dobrze, bo to ciekawa powieść z dobrym pomysłem.
UsuńSzkoda, że baśniowość nie poszła pod rękę z dialogiem.... bo mogło być super
OdpowiedzUsuńMogło być super, ale i tak nie jest źle :)
UsuńNie do końca moje klimaty ale czasem robię wyjątek i sięgam po coś innego z więc kto wie :)
OdpowiedzUsuńTeż od czasu do czasu dla resetu sięgam po coś innego. Trzeba próbować :)
UsuńFantastyka to niestety nie mój gatunek.
OdpowiedzUsuńBywa i tak :)
UsuńJeszcze nigdy nie czytałam nic wydanego przez Ridero. Lubię baśniowy klimat, ale pod warunkiem, że nie jest go za dużo. :)
OdpowiedzUsuńJak tak teraz sobie myślę, to chyba też moja pierwsza książka z Ridero... baśniowego klimatu nie ma aż tak dużo, są też i wierzenia, związek z naturą, dużo symboliki...
UsuńDawno nie czytałam nic w baśniowym klimacie, chętnie przeczytałabym tę książkę i żałuję, że nie można jej kupić od ręki w formie papierowej.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło, Agness:)
Chwilowo tylko jest w formie elektronicznej, ale kto to wie....
UsuńBrzmi ciekawe i co dla mnie ważne jest jako ebook, a więc nie musiałabym się zastanawiać jaki ma druk.
OdpowiedzUsuńTak, to jest wyższość czytników nad papierem- nie trzeba się martwić o kontrast druku z papierem i wielkością czcionek.
UsuńNią moje klimaty, ale to zdjęcie z kotkiem piękne 😍
OdpowiedzUsuńFruzia dziękuje i się cieszy :)
UsuńJa naprawdę rzadko sięgam po fantasy, kiedyś częściej wybierałam ten gatunek. Twoja recenzja jest naprawdę świetna, o tytule wcześniej nie słyszałam autorki niestety też nie udało mi się jeszcze bliżej poznać. Pozdrawiam serdecznie 🌹
OdpowiedzUsuńJa się staram różnorodnie. Kiedyś np. nie sięgałam po poradniki. Teraz częściej, bo jestem ciekawa, co też ludzie wymyślają :)
UsuńOstatnio dużo czytam fantasy, więc dlaczego by nie sięgnąć i po tę książkę :)
OdpowiedzUsuńNo właśnie, dlaczego by nie :) zachęcam!
UsuńLubię tego typu książki, ale Twoja ocena 6/10 jakoś nie wiem. Zbytnio nie zachęca.
OdpowiedzUsuńUżywam podobnej skali co na LC, czyli sześć to już ocena dobra, ale jeśli miałyby Ci bardzo przeszkadzać minusy, o których wspomniałam, to rzeczywiście nie zabieraj się za książkę :)
UsuńA ja z kolei bardzo lubi fanstasy.
OdpowiedzUsuńPrzyznam, że kiedyś nie lubiłam, ale od jakiś 3 lat już ten gatunek czytam, choć nie jest mojego pierwszego wyboru.
Usuńszkoda że momentami lektura stanowi nużące wyzwanie, pewnie ja bym nie przebrnęła
OdpowiedzUsuńKto wie, kto wie. Nigdy nie mów nigdy :)
UsuńNo nie wiem, nie jestem pewna, czy to pozycja dla mnie :)
OdpowiedzUsuńSzczególnie że jest póki co tylko w e-booku.
UsuńFantastyka to zdecydowanie nie moje klimaty.
OdpowiedzUsuńRozumiem. Każdy ma swojego konika :)
Usuń