Między jawą a snem

„Natura zawsze sobie poradzi. Do tej pory nie udało jej się pozbyć tylko jednego szkodnika. Ludzi”.

Książka: Ostatni obraz, Bartosz Szczygielski

Gatunek: Thriller psychologiczny

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Atmosfera: niepokój, tajemnica

Złożoność akcji: 🔷 🔷🔷 (dwie trudne do połączenia historie)

Moja ocena: 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 (6/10) (dobry styl i wciągająca fabuła jednak bez przytupu)

Nie ukrywam, że thrillery psychologiczne to mój ukochany gatunek, po który sięgam bardzo często. Czasem chyba nawet zbyt często. Najnowsze dziecko Bartosza Szczygielskiego przyciągnęło mnie nie tylko okładką, ale również opisem wydawcy, który zapowiadał nieszablonową, trzymającą w napięciu historię. Dawno też nie sięgałam po książkę, której motywem przewodnim byłyby obrazy.

Agnieszka od lat nie utrzymuje kontaktów z rodzicami. Wyprowadziła się od nich jeszcze w liceum i wiedzie szczęśliwe i dość uporządkowane życie z partnerką u boku i stałą pracą. Jedyne, co jej zostało z dzieciństwa to pluszowy miś i senne koszmary o pożarze. Pewnego dnia zostaje powiadomiona o śmierci matki i z niechęcią udaje się na jej pogrzeb. Przy pożegnaniu ojciec wręczył jej kopertę z ostatnią wolą matki. W przesyłce znajdował się tylko klucz i adres. Agnieszka, jadąc na działkę, kierowana ciekawością, nieświadomie otworzyła puszkę Pandory. Nie spodziewała się bowiem ujrzeć tam swojego portretu z poderżniętym gardłem…

Autor najpierw wprowadza nas w świat Agnieszki Jaworskiej, która żyła w toksycznej rodzinie i jej stosunki z rodzicami były łagodnie rzecz ujmując oszczędne. Widzimy, jak wychowanie i obojętność matki i ojca wpłynęły na kobietę, która, w momencie, kiedy ją poznajemy, jest pełna goryczy, nieufna i zakompleksiona. Jednocześnie spotykamy Roberta Berga, emerytowanego policjanta, który zjawił się w ośrodku na Mazurach, by namalować zlecone mu pejzaże, które po remoncie miały zdobić ściany budynku. Już w momencie przyjazdu zaczął się czuć nieswojo, a kobieta, która zleciła mu namalowanie obrazów, zaczęła namawiać go, by zajął się sprawą sprzed lat dotyczącą zaginięcia jej siostry. Przyznam, że mało co początkowo rozumiałam z tych dwóch historii. Nijak nie mogłam ich połączyć w sensowną całość i z niecierpliwością czekałam na wydarzenie, które zacznie je w końcu spajać. Część z Agnieszką to obyczajówka w każdym calu, skupiona na emocjach kobiety, z którymi nie radziła sobie zbyt dobrze, a przez śmierć matki została zmuszona do konfrontacji z przeszłością. Zupełnie inaczej odbierało się rozdziały, w których autor przedstawiał nam eks policjanta. Czytało się to jak dobry, rasowy kryminał klimatem przypominający te stworzone przez Agathę Christie. Dopiero po pewnym czasie znalazłam ukrytą nitkę, którą mocno chwyciłam i już za nią podążałam do samego zakończenia, którego, co prawda się nie spodziewałam, ale, które niestety nie do końca odpowiadało moim wcześniejszym wyobrażeniom. Lektura „Ostatniego obrazu” przyniosła mi satysfakcję, ale jednocześnie i niedosyt. Mogłoby być ciekawiej i jeszcze bardziej tajemniczo, ale pod tym względem emocji było jak na lekarstwo. Doceniam jednak zamysł pisarza, bo to fabuła inna niż wszystkie. Intrygująca swoją odmiennością.

To było moje drugie podejście do Bartosza Szczygielskiego i znów nie wiem, co mam o nim myśleć. Niby mi się podobało, styl przyjemny i wciągający, ale tak jak poprzednio i w tej historii czegoś mi zabrakło, zakończenie było zbyt wydumane, a całość jakoś bez wyrazu i przytupu.

Oficjalna Recenzja dla serwisu lubimyczytac.pl



A na Bonito??

Kolejne zapiski starego świntucha  do kupienia na Bonito

To znowu on  do kupienia na Bonito

Bestseller. Spisek  do kupienia na Bonito

Peeling złudzeń  do kupienia na Bonito

Komentarze

  1. Ja na razie nie mam w planach, ale kto wie. Pozdrawiam Anka, nareszcie piątek :-) .

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Krew, czosnek i wybuchająca fioletowa krowa...

Prawdy czasem lepiej nie szukać

Męczyżonek, czyli jaśnie pan spod ciemnej gwiazdy