Czerwona sukienka i Blue Moon

„Czekanie, wszystko jedno na co albo na kogo, to najbardziej podstępna pułapka, którą zastawia na nas życie”.

Książka: Jeszcze jedno lato, Magdalena Kordel

Gatunek: Powieść obyczajowa

Wydawnictwo: Znak

Atmosfera: słodko-gorzka, melancholijna

Złożoność akcji: 🔷 🔷🔷 (wielowarstwowa z powracającymi cieniami przeszłości)

Moja ocena: 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 (7/10) (poruszająca opowieść o odwadze i walce o siebie)

W życiu nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli, nie zawsze jest sielankowo i pięknie. A to, co widoczne na pierwszy rzut oka potrafi zmylić i uśpić czujność tak jak i okładka najnowszej powieści Magdaleny Kordel. Pozornie jest optymistyczna i kojarzy się z letnią beztroską. Jednak treść książki tego nie odzwierciedla. Jest bardzo nastrojowa, wzruszająca, poruszająca, a przede wszystkim smutna. Momentami napięcie rozładowują dowcipne dialogi i mimo podjętego trudnego tematu autorka dodaje czytelnikowi otuchy.

„Mrok potrafił pojawić się nieoczekiwanie w najbardziej słonecznych chwilach, a przeszłość, jak sama się przekonała, doskonale umiała przenikać do teraźniejszości. Szczególnie ta, która niosła ze sobą niezałatwione sprawy”.

Dzieciństwo Lilianny było dalekie od ideału. Tak odległe, że aby uwolnić się od toksycznej i despotycznej matki zdesperowana dziewczyna godzi się na zaaranżowane małżeństwo. Woli być przykrywką dla romansu i ochronić obcego mężczyznę przed utratą spadku niż choćby jeden dzień dłużej spędzić z matką, która obwiniała ją o całe zło tego świata, wpajając przekonanie, że jest nic niewarta i żałosna. Lilianna, którą poznajemy, jest już kobietą po sześćdziesiątce. Żyje w cieniu konsekwencji swoich decyzji podjętych w czasach młodości. Czuje się samotna i wiecznie oczekuje na telefon lub odwiedziny jedynej córki. W pionie trzymają ją przyjaciółki mieszkające w domu spokojnej starości. Jednak pewnego dnia Lilianna przez przypadek podsłuchuje rozmowę, po której wszystko się zmienia. Kobieta odnajduje w sobie uśpioną werwę i podejmuje pewne daleko idące decyzje, ale czy będą one właściwe? Czy się odważy? A może jeszcze jedno lato, jeszcze jedna szansa... dla siebie...

„Kolory nie były dla niej. Jeszcze ktoś by ją dostrzegł. A przyzwyczaiła się do tego, że jest niewidzialna. Tak było lepiej”.

Powieść jest niezwykle smutna i bardzo wyrazista. Bez trudu jesteśmy w stanie zrozumieć główną bohaterkę, polubić ją i jej współczuć, bo Magdalena Kordel idealnie ukazała jak dzieciństwo i młodzieńcze decyzje odbijają się na całym dalszym życiu – bezlitośnie, kąśliwie, długofalowo i niezwykle skutecznie, nie dając o sobie zapomnieć ani dać się zamieść pod dywan. Czy warto poświęcić siebie i swoje marzenia w imię świętego spokoju? Czy bycie empatycznym i wyrozumiałym musi być synonimem uległości i poświęcenia? Ile razy można przymykać oko na czyjąś niemiłą dla nas postawę? Gdzie przebiega granica między akceptacją a asertywnym „dość”? Postać głównej bohaterki została bardzo dobrze skonstruowana, a z kart książki czuć było jej wielką samotność, nie tylko w sensie czterech ścian, ale też izolacji społecznej. Kompleksy i poczucie niższości przeniesione z dzieciństwa na dorosłe życie wciąż miały na bohaterkę olbrzymi wpływ. „Niewidzialna” to idealne drugie imię dla Lilianny. I nagle na własnej skórze odczuwamy determinację Lilianny, by coś w swoim życiu zmienić, bo mamy je jedno i nie można go marnować na wieczne zamartwianie się i podporządkowywanie innym, by innym było lepiej... a nam? Autorka w tej całej melancholijnej atmosferze wlewa w nas nadzieję, że warto żyć, postawić na siebie, że trzeba słuchać też podszeptów serca, a nie tylko rozumu, że nigdy nie jest za późno, by uśmiechnąć się do swojego lustrzanego odbicia i powiedzieć „jestem”. Nikt za nas życia nie przeżyje i trzeba się cieszyć tym, co mamy i co daruje nam każdy nowy dzień.

Z niecierpliwością czekam na kontynuację.

Za możliwość zapoznania się z treścią książki dziękuję Wydawnictwu Znak


Tymczasem na Bonito:

Freida McFadden - książki do kupienia na Bonito

Homer na nasze czasy do kupienia na Bonito

To znowu on  do kupienia na Bonito


Komentarze

  1. Będę miał na uwadze, teraz wiem że warto, bo "nic z Autorki" nie czytałem. Pozdrawiam Anka .

    OdpowiedzUsuń
  2. Będę miał na uwadze, jeszcze nic z Kordel nie czytałem, teraz wiem, że warto :-) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że to było moje pierwsze spotkanie z autorką.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Krew, czosnek i wybuchająca fioletowa krowa...

Prawdy czasem lepiej nie szukać

Męczyżonek, czyli jaśnie pan spod ciemnej gwiazdy