Wyzwolicielka straconych dusz
„Powinniśmy traktować każdego dzwoniącego tak samo – z uprzejmością, szacunkiem i profesjonalizmem. Bycie wysłuchanym sprawia, że czują się dowartościowani, ale nierealne jest sądzić, że możesz każdemu pomóc albo nawet polubić ich wszystkich. Kiedy zaczynają opowiadać o swojej niedoli, do niektórych od razu można poczuć antypatię, a w innych dostrzec samego siebie. Niektórych masz ochotę chwycić za nadgarstki i z całych sił wbić paznokcie w ich skórę, aż poleci krew, by nimi wstrząsnąć i przywrócić rozsądek. Innym zaś oferujesz po prostu nieoceniające ramię do wypłakania się”.
Książka: Dobra samarytanka, John Marrs
Gatunek: Thriller psychologiczny
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Atmosfera: mroczna, duszna, podnosząca ciśnienie
Złożoność akcji: 🔷 🔷 🔷 🔷 (mistrzowsko utkana sieć manipulacji)
Moja ocena: 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲
🌲 🌲 🌲 (10/10) (genialny pomysł na fabułę trzymającą w napięciu do
ostatniego zdania)
To, że John Marrs tworzy zakręcone historie, które hipnotyzują
i pochłaniają bez reszty, to doskonale wiedziałam, ale tego, co zrobił w
„Dobrej samarytance”, się nie spodziewałam. Przeszedł samego siebie – w pozytywnym
sensie. Podczas lektury buzowało we mnie tyle emocji, jak rzadko kiedy. Nawet
gdy odkładałam książkę „na chwilę”, by w końcu zająć się czymś innym, wciąż
czułam się rozedrgana. A po skończeniu długo jeszcze o niej myślałam.
Laura pracuje jako wolontariuszka w Ostatnim Przystanku. Codziennie mierzy się z problemami innych, poświęcając swój czas na ludzi, którzy potrzebują pomocy, stracili nadzieję, pewność siebie lub chęć do życia. Prowadzi rozmowy z osobami, które nie są w stanie poradzić sobie z codziennością i często rozwiązanie swoich kłopotów upatrują w samobójstwie. Kobieta stara się pomagać swoim rozmówcom najlepiej, jak potrafi, z pełnym zaangażowaniem. Przynajmniej tak to wygląda z boku. Prawda jest zupełnie inna. Ona nie chce, by poczuli się lepiej. Laura uwielbia manipulować ludźmi i bardzo skrupulatnie, by nie zaliczyć wpadki, wybiera swoje ofiary, którym „pomaga” przejść na drugą stronę. Jednak pewnego razu źle wytypowała kandydata na swoją śmiertelną pomoc. Teraz to ona musi uważać i zrobić wszystko, by prawda o niej nie ujrzała światła dziennego. Ma przecież wspaniały dom, męża, dzieci i szacunek otoczenia…
„Kiedy nie jesteś traktowana jako zagrożenie, o wiele więcej uchodzi ci na sucho”.
Napisać o „Dobrej samarytance”, że to świetnie skrojona pod
względem fabularnym powieść, to jakby napisać tylko, że deszcz jest mokry. To
jest po prostu rewelacyjny thriller! Jedna z lepszych historii, które miałam
okazję czytać w tym roku. Liczne zwroty akcji przyprawiały nie tylko o podwyższone
tętno, ale też i o totalny zawrót głowy. Taki, po którym ciężko ruszyć się z
fotela i myśleć o czymkolwiek innym. Marrs wpadł na bardzo oryginalny,
przerażający w swojej prostocie i mroczny pomysł na fabułę, który jednocześnie mrozi
krew w żyłach i skłania do refleksji. Wydarzenia są inteligentnie rozpisane i
utrzymują w stałym napięciu. Bohaterowie, jak i ich czyny, mocno działały na
wyobraźnię. Wszystko było bardzo wiarygodne. Postać Laury zaś budziła grozę
bardziej niż zakrwawiona postać z nożem w ręku i owiniętymi wokół szyi
jelitami. Dlaczego? Musicie się sami przekonać. A zakończenie? Dosłownie
zostawiło mnie z szeroko rozdziawionymi ustami i oczami, które wypadły mi z
orbit. Chwilę potem, kiedy troszkę ochłonęłam, poczułam ogromną złość i wielki
smutek, ale nie mogę zdradzić ich powodów, nie odnosząc się bezpośrednio do
fabuły. Jedno jest pewne – John Marrs znów zaskakuje i trzyma bardzo wysoki
poziom. Myślałam, że wyżej poprzeczki nie da się już podnieść. A jednak –
myliłam się!
Choć „Dobra samarytanka” to historia zrodzona w umyśle autora, to odnoszę nieodparte wrażenie, że spokojnie mogłaby się wydarzyć naprawdę. Czyż depresja nie jest jedną z najstraszniejszych chorób? Czy jej żniwo nie powiększa się z roku na rok? Czyż siła manipulacji nie jest przeogromna, kiedy trafi na podatny grunt, a zemsta i strach nie są największymi siłami napędzającymi do działania? Do czego może być zdolny człowiek, kiedy przekona się, że pomocna dłoń jest tą, która za moment chwyta za gardło i próbuje zadusić? U ilu ludzi kompas moralny zwyczajnie szwankuje, ale nie widać tego na pierwszy rzut oka?
Oficjalna Recenzja dla serwisu lubimyczytac.pl
Lato na Bonito:
Kolory zła. Tom 7. Fiolet do kupienia na Bonito
Ciężar winy do kupienia na Bonito
Pod włoskim niebem do kupienia na Bonito
Na fali wspomnień do kupienia na Bonito



Dawno nie czytałem dobrego thrillera, pozdrawiam Anka byle do piątku :-) .
OdpowiedzUsuńTen jest świetny - oczywiście to moje zdanie, komuś się może nie spodobać :)
UsuńJuż zacieram ręcę, bo mam tę książkę na swojej półce.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że i na Tobie zrobi wrażenie :)
UsuńWiększej zachęty już dać nie można!!
OdpowiedzUsuńSuper!
UsuńSuper się zapowiada! bardzo zachęciłaś
OdpowiedzUsuńCieszę się!
UsuńMarrs w „Dobrej samarytance” rzeczywiście dotyka najczarniejszych zakamarków ludzkiej psychiki, a Twoje pytania na końcu idealnie podsumowują ten przerażający mechanizm manipulacji, w którym bezbronność spotyka się z wyrachowanym okrucieństwem. Najbardziej uderza fakt, że zło nie nosi tu maski potwora, ale maskę empatii i instytucji zaufania publicznego. To sprawia, że ta historia wydaje się tak boleśnie prawdopodobna i zostaje w głowie na bardzo długo po przewróceniu ostatniej strony.
OdpowiedzUsuńTak, ta historia przeraża swoją prostotą i uderzeniem w człowieka w momencie, w którym jest najsłabszy, bo przez chorobą nie dowierza sam sobie.
UsuńBrzmi baaardzo zachęcająco! Po takiej recenzji muszę ją koniecznie przeczytać. :-)))
OdpowiedzUsuńTak!! Koniecznie przeczytaj!
UsuńAniu! Ależ mnie zamówiłaś! Właśnie jestem w połowie słuchania książki 😉
OdpowiedzUsuńBuziaki 😘
I jestem po! No muszę przyznać że sztos! Chociaż im dalej w książkę bym trup się gęsto ściele i trochę jest to przerażające. Ale chyba jeszcze bardziej nieprawdopodobne jest to, że osoba odpowiedzialna za te zgony nie poniosła konsekwencji swoich czynów 😱
UsuńI jestem po! No muszę przyznać że sztos! Chociaż im dalej w książkę bym trup się gęsto ściele i trochę jest to przerażające. Ale chyba jeszcze bardziej nieprawdopodobne jest to, że osoba odpowiedzialna za te zgony nie poniosła konsekwencji swoich czynów 😱
UsuńOj! Nie spojleruj :)
UsuńCieszę się, że się spodobało i wzbudziło tyle emocji co i u mnie :)
John Marrs chyba naprawdę ma talent do wymyślania historii, które zostają w głowie na długo. Sam opis sprawia, że człowiek zaczyna się zastanawiać, jak cienka bywa granica między pomocą a manipulacją i to jest chyba najbardziej niepokojące. Trochę tylko obawiam się, że po tylu zachwytach oczekiwania wobec tej książki mogą być aż za wysokie.
OdpowiedzUsuńJest dużo książek, nad którymi zachwyca się wiele osób i nie uważam, żeby to w jakiś sposób je skreślało. Każdy ma po prostu inne oczekiwania.
UsuńJeśli książka się nie spodoba, zawsze można ją odłożyć, albo wysmarować bardzo negatywną opinię hejtując przy okazji osoby, którym się podobało, bo zauważyłam, że to obecnie bardzo modne i popularne i cool - być trollem.
Mam ciary, a przeczytałam póki co Twoją recenzję, a nie książkę:)
OdpowiedzUsuńPotrafisz budować napięcie i wzbudzać emocje! Mistrzostwo!
Książka zapowiada się niesamowicie i na pewno nie raz zadziała szokowo!
Świetna recenzja!
Ależ mi przysłodziłaś! Urosłam o parę centymetrów, ale fakt faktem, recenzję napisałam prawie od razu, na świeżo, by oddać te wszystkie emocje.
UsuńJeżeli to rewelacyjny thriller, to chętnie bym go przeczytała.
OdpowiedzUsuńPolecam.
UsuńŚwietna, niezwykle przenikliwa recenzja, która idealnie oddaje to, co w thrillerach psychologicznych przeraża najbardziej – mrok ukryty pod maską normalności i empatii. John Marrs w „Dobrej samarytance” genialnie dotyka tematu manipulacji w momentach największej ludzkiej wrażliwości, a Twój tekst doskonale to uwypukla. Masz rację, że postać budząca zaufanie, a jednocześnie pozbawiona kompasu moralnego, przeraża znacznie bardziej niż dosłowna makabra. Twoje finałowe pytania dają mocno do myślenia i zostają w pamięci na długo po przeczytaniu tego wpisu.
OdpowiedzUsuńDziękuję. Zachęcam do zapoznania się z książką. Bardzo lubię autora i jeszcze nigdy mnie nie zawiódł, a przeczytałam wszystkie jakie wydał!
UsuńO kurczę, recenzja zrobiła na mnie wrażenie, zapisuję tytuł!
OdpowiedzUsuńCieszę się i polecam bardzo, bardzo!
UsuńPo takiej recenzji to nic jak tylko sięgnąć po tę powieść - zapisana na listę. Uwielbiam książki, w których autor przechodzi sam siebie i tak pozytywnie karmi czytelnika swoją powieścią :-)
OdpowiedzUsuńJestem w jego książkach zakochana - przeczytałam wszystkie.
UsuńWow, ciekawa fabułą! Fajnie, że główna boahterka to czarny charakter! Rzadko się to zdarza, a szkoda :)
OdpowiedzUsuńTeż tak uważam, chociaż w trakcie lektury miało się mordercze instynkty!
UsuńBrzmi ciekawie, wydaje mi sie, ze czytałam ją recenzje na innym blogu.
OdpowiedzUsuńJa jestem lekturą zachwycona i póki co, to najlepsza w tym roku!
UsuńO kurczę, czuję się zachęcona 😃 Wpisuję sobie tytuł na listę książek do poszukania 😁
OdpowiedzUsuńUwielbiam autora!!
UsuńDostałam tę książkę na urodziny w ostatni piątek i ta zachęcająca recenzja chyba,sprawi, że sięgnę po nią jak najszybciej 😊
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że będziesz zadowolona :)
UsuńBardzo intrygująco się przedstawia.
OdpowiedzUsuńDziękuję - starałam się :)
Usuń