Filozofia ekonomii daru

„Katastrofa klimatyczna i utrata bioróżnorodności są konsekwencjami niepowstrzymanego brania. Czy kultywowanie wdzięczności mogłoby się przyczynić do rozwiązania tego problemu?”.

Książka: Dary ziemi. Czego przyroda uczy nas o wzajemności, Robin Wall Kimmerer

Gatunek: Popularnonaukowa

Wydawnictwo: Znak Literanova

Atmosfera: refleksyjna, utopijna

Złożoność akcji: 🔷 🔷 (lekka, oparta na płynnych wywodach)

Moja ocena: 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 (6/10) (dobra, choć zbyt idealistyczna)

Są lektury, które zapamiętujemy na długo, są takie, które po przeczytaniu odkładamy na regał i o nich już więcej nie myślimy. Zapewniam, że o książce „Dary ziemi. Czego przyroda uczy nas o wzajemności” autorstwa Robin Wall Kimmerer łatwo nie da się zapomnieć. Dlaczego? Powodów jest kilka i warto sięgnąć po nią, by się samemu o tym przekonać.

Autorka z wykształcenia jest botanikiem, zaś z pochodzenia rdzenną Amerykanką z plemienia Potawatomi. Jak wiadomo, ludzie ci mają zupełnie inne podejście do rzeczywistości i są znacznie bardziej przywiązani do przyrody i otaczającego świata natury niż przeciętny człowiek wychowany w miejskiej dżungli. Jej wywody toczące się wokół drzewa świdośliwy, a odnoszące się do całego ekosystemu, są bardzo logiczne, spójne, a przede wszystkim dające do myślenia. Ciekawe spostrzeżenia i opisy rytmu życia rośliny w sposób naturalny botaniczka przekształciła na odniesienie do społeczeństwa, do współczesnego nadmiaru konsumpcji, do nadużyć, których ofiarą padają rośliny i zwierzęta, do niezrozumienia praw przyrody, do jej nadmiernego eksploatowania i wyzyskiwania. Opowiada o potrzebie codziennej troski, daru i wyrażania wdzięczności, który spaja ludzi i może być strategią działania na najbliższe lata, odpędzając tym samym widmo nieuchronnych zmian klimatycznych i zagrożeń ze strony drapieżnej gospodarki rynkowej. Sprawiedliwa i zrównoważona przyszłość dla ludzi i zwierząt – czyż nie brzmi to pięknie? Jednak czy to jest rzeczywiście możliwe? Czy ekonomia ekologiczna ma szansę rozkwitnąć w obecnych czasach? Czy nie jest już zbyt późno, by zmienić system, który się w pełni zakorzenił i rozrósł do monstrualnych rozmiarów?

Publikacja jest niewielkich rozmiarów, krótka i pełna wspaniałych grafik autorstwa międzynarodowej sławy ilustratora Johna Burgoyne’a. Za tą maleńkością i niepozornością kryje się wielki i ważny przekaz. Jednak mimo wszystko… słowa autorki, choć mogą paść na podatny grunt i dotknąć czułej struny, wydają mi się tylko i wyłącznie naiwnym marzeniem, utopią, wizją pasującą bardziej do literatury science-fiction niż do normalnego, codziennego życia, w którym wszystko rozgrywa się za sprawą wielkiej, światowej polityki, a nie maluczkich, lokalnych sąsiedzkich uścisków dłoni. Gdyby na świecie działo się wedle wizji autorki, to z pewnością żyłoby się wszystkim lepiej i przyjemniej, ale jakoś nie chce mi się w to wierzyć, a już z pewnością sama nie dożyję takich czasów…


„Ubolewam, że sama jestem częścią gospodarki, która zamienia to, co piękne i wyjątkowe, w pieniądze, przekształca dary w towary, używając do tego waluty pozwalającej nam kupować rzeczy, których wcale nie potrzebujemy, i niszcząc jednocześnie to, bez czego nie możemy się obejść”.

Jednak jest coś, co możemy zrobić, tak dla swojego dobrego samopoczucia. Robin Wall Kimmerer pozostawia nas bowiem z ważnym pytaniem: czy więcej oznacza zawsze lepiej? A może tego „więcej” już wystarczy i trzeba zacząć doceniać i cieszyć się z tego, co osiągnęliśmy, nie chcąc już nic ponadto? Możemy już dziś zmienić swoje nastawienie i chociażby bardziej świadomie podchodzić do kwestii zakupów czy dzielenia się czymś, co mamy w nadmiarze. Może dzięki takim małym krokom, choć coś zmieni się na lepsze.

„Żyjemy w czasach, w których każda decyzja ma znaczenie”.

 

Za możliwość zapoznania się z treścią książki dziękuję Wydawnictwu Znak Literanova


A co na Bonito?

Urwisko do kupienia na Bonito

Saga o Fjällbace. tom 12. Płaczka do kupienia na Bonito

Laleczka do kupienia na Bonito

Aurora  do kupienia na Bonito

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Krew, czosnek i wybuchająca fioletowa krowa...

Prawdy czasem lepiej nie szukać

Męczyżonek, czyli jaśnie pan spod ciemnej gwiazdy