Uważaj, kogo wpuszczasz pod swój dach
„Łatwo doprowadzić kogoś do utraty zmysłów, jeśli się go dobrze zna”.
Książka: Lokatorka, Freida McFadden
Gatunek: Thriller psychologiczny
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Atmosfera: duszna i niepokojąca
Złożoność akcji: 🔷 🔷 🔷 (schematy znane, ale ścieżki prowadzące do
rozwiązania zagadki są pokręcone)
Moja ocena: 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 (7/10) (dobra
rozrywka i finał, który wybacza minusy fabularne)
Zawsze, kiedy na wykładach z historii były zajęcia o
tematyce przymusowego zakwaterowania, włos jeżył mi się na karku. Nie mogłam
sobie wyobrazić, co musiała czuć rodzina, która została przymuszona przyjąć pod
swój dach zupełnie obce osoby. Miałam cichą nadzieję, że mnie to nigdy nie
spotka. Na szczęście mogłam rozpocząć studia w rodzinnym mieście, więc nie
musiałam się nigdy martwić o to, kto będzie moim współlokatorem i czy się z tą
osobą dogadam. Sytuacja życiowa głównego bohatera najnowszego thrillera Freidy
McFadden nie pozwoliła mu na rozważanie za i przeciw przyjęcia lokatora. Blake
Porter musiał kogoś znaleźć, by móc wiązać koniec z końcem.
Mogłoby się wydawać, że Blake miał wszystko: uroczą narzeczoną, z którą planował ślub, wygodne mieszkanie w kamienicy, awans w pracy na poważne i prestiżowe stanowisko, aparycję, która mogłaby być przedmiotem zazdrości wielu. Jednak pewnego dnia wszystko pękło jak bańka mydlana. Stracił pracę, a żeby utrzymać narzeczoną i kamienicę, musiał poszukać kogoś, kto będzie partycypował w kosztach. Wybór padł na miłą, cichą, spokojną dziewczynę. Wszystko powinno ponownie zacząć się układać, a jednak wokół mężczyzny zaczęły się dziać niepokojące rzeczy. Przytłoczony kłopotami, które co rusz spadały mu na barki, Blake czuł, że powoli stacza się na skraj załamania i zbliża do granicy wytrzymałości. Całą winę i rosnącą nienawiść skierował na współlokatorkę…
„Lokatorka” nie jest thrillerem bez wad, tak samo, jak nie
jest to najlepsza książka autorki. Było i trochę przewidywalnie, i niestety
schematycznie. Wiele sytuacji wzbudzało moje zastrzeżenia co do realizmu, bo
niektóre bardziej nadawałyby się do pozycji z gatunku fantastyki. Zbyt dużo
zaistniało też absurdalnych, śmiesznych i drażniących jednocześnie zachowań
bohaterów, szczególnie Blake’a, który momentami był mocno infantylny. Freida to jednak Freida. Thriller czytało się więc szybko
i przyjemnie. Odstresowałam się. Autorka posiada dar do tworzenia dusznej,
niepokojącej atmosfery, która oplata czytelnika niczym pajęczyna spacerowiczów w
babie lato. Potrafi również trzymać czytelnika w stałym napięciu. Nowością było
wprowadzenie narracji od strony mężczyzny, bo zwykle McFadden opowiada historię
z perspektywy kobiety. Myślę, że to była ciekawa próba i według mnie dość
udana. Pod jednym względem jej książki już nudzą – wiem, że na koniec „odpali
rakietę”, która zmieni sytuację o 180 stopni. Nie inaczej było i w tej
historii. Zakończenie bardzo mi się podobało i na szczęście niwelowało minusy,
które zauważyłam w trakcie lektury. W trochę przerysowany sposób ukazała, że
każda, nawet najmniejsza decyzja ma swoje konsekwencje w przyszłości.
Mam do pisarki słabość
i nic na to nie poradzę. Połknę nawet i jej słabsze książki. Mnie „Lokatorka” „odmóżdżyła”
i to najważniejsze, bo i takie thrillery są czasem potrzebne. Czekam już na
kolejną historię, ale tytuł ten polecam tylko tym, co szukają w literaturze po
prostu szybkiej i przyjemnej rozrywki, bez większej głębi czy emocji. Inni mogą
sobie ten tytuł spokojnie darować.
Z jakimi pytaniami tym razem zostawia nas autorka? Czy łatwo jest doprowadzić kogoś na skraj obłędu? Jak często oceniamy kogoś i sytuacje po pozorach nie bacząc na fakt, że mogą nas zmylić? Czy rzeczywiście uważamy na to, kogo wpuszczamy pod swój dach i do swojego życia?
Oficjalna Recenzja dla serwisu lubimyczytac.pl
A na Bonito:
Ostatniej nocy do kupienia na Bonito
Laurka do kupienia na Bonito
Nie obiecuj mi jutra do kupienia na Bonito



Tradycyjnie zapisuję na listę :-) . Pozdrawiam Anka, udanego tygodnia :-) .
OdpowiedzUsuńPodwójne dzięki i Tobie również dobrego, spokojnego dnia!
Usuń