Pstryk, pstryk

Idzie luty podkuj buty… to przysłowie niestety pasowało idealnie. Nie dość, że mróz prawie ścinał krew w żyłach i miałam wrażenie, że stracę palce mimo dwóch par rękawiczek (–26!) to jeszcze buty znów musiały „przeprosić” nakładki z kolcami. Chyba nie rozstanę się z nimi do wiosny! Stały się moim sennym koszmarem. Dodatkowe atrakcje, takie jak 30-minutowe wykuwania samochodu spod lodu też dały mi ostro w kość. Dawno z takim utęsknieniem nie wyczekiwałam wiosennych dni. Tym bardziej że zwierzaki też dokładały swoją cegiełkę, bo zamknięte „na kupie” przez kolejny miesiąc, po prostu się nudziły. Dzień bez kocio-psich bijatyk praktycznie nie istniał. Nocne gruchania, gonitwy i zabawy z piszczącymi piłeczkami, których za dnia nie zdążyłam zlokalizować i schować, to już nowy standard i nieprzespane noce. W efekcie dorobiłam się potężnych worów pod oczami. Spokojnie zmieści się w nich nawet i z 5 kg ziemniaków. Zdjęć tym razem mało, bo i nie było odpowiednich warunków do pstrykania. Pod zmrożonym śniegiem ukrywał się zdradliwy lód i najzwyczajniej w świecie bałam się spacerować. Siarczystość mrozu również nie zachęcała do aktywności.























Luty przyniósł też i miłe chwile. Portal metropoliatorunska.pl stworzył nowy dział: „Ambasadorzy metropolii” i spotkała mnie ogromna przyjemność – mogłam opowiedzieć o swoim blogu. Zainteresowanych odsyłam do tekstu:

Kilkanaście kilometrów od Torunia powstał "Książkowy Las Anki". Jak zaczęła się blogowa przygoda Anny Szulist?


Miesiąc będę też pozytywnie wspominała dzięki przesyłce od Si vis pacem, para bellum Znalezione w niej słodkości idealnie współgrały z kubkiem rozgrzewającej herbaty i lekturą. Dodały energii, którą straciłam na walce z warunkami atmosferycznymi. Jeszcze raz bardzo dziękuję!

Koniec miesiąca to jak kojący balsam. Co sprawiło, że troszkę już lżej mi na duszy? Otóż mimo wciąż niesprzyjającej aury usłyszałam pierwsze nieśmiałe ptasie trele! Będzie dobrze!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pstryk, pstryk

Podsumowanie...

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA - Piekielne natchnienie - Usterki w rzeczywistości