Sukces. Popularność. Wolność.
„Wielu ludzi żyje w bańkach, w których jest im dobrze, i boją się, żeby coś nie zmąciło im świętego spokoju. Dlatego nic nie widzą i nic nie słyszą. Świadomie robią z siebie kaleki podatne na wpływy. Nieważne, czy chodzi o życie rodzinne, pracę, znajomych, czy nawet wybory polityczne. Sprzedają swoją wolność za złudę szczęścia i spokoju”.
Książka: Rok zmian, Mieczysław Gorzka
Gatunek: Thriller psychologiczny
Wydawnictwo: Czarna Owca
Atmosfera: Mroczna, nieznośna
Złożoność akcji: 🔷 🔷
🔷
🔷
(biorąc pod uwagę te 600 stron zawiłych splotów okoliczności i traum)
Moja ocena: 🌲 🌲
🌲
🌲
🌲
🌲
(6/10) (za dużo grzybów w barszczu)
Sylwestrowa noc niektórym kojarzy się z szampańską zabawą do
białego rana. Innym z niepotrzebnie generowanym hałasem, sztucznie napompowaną
wielką fetą, która tak na dobrą sprawę nigdy niczego nie zmienia. Co bardziej
zapobiegliwi o północy wypowiadają marzenia lub postanowienia, by ich życie
zmieniło tor na ten lepszy, milszy, przyjemniejszy. Czy rzeczywiście słowa
wypowiadane w tym odrobinę magicznym czasie mają moc sprawczą? O tym na własnej
skórze przekonali się bohaterowie najnowszego thrillera Mieczysława Gorzki.
Remek – architekt, Darek – policjant, Albert – psycholog. Dwóch ostatnich wiąże przeszłość, znają się bowiem od dzieciństwa. Remek w zaistniałym układzie znalazł się przez niespodziewany i zawiły splot okoliczności. Każdy z nich chciał radykalnie zmienić swoje życie, a spowodował tylko chaos i zamieszanie. Na powierzchnię wypłynęły urazy, konsekwencje niewłaściwych decyzji, traumy, które nigdy się nie zabliźnią. Przez jedno wydarzenie dobrze sprawdzony schemat się rozsypuje, a na życie bohaterów zaczyna mieć wpływ demoniczna siła ujawniająca prawdziwą naturę każdego z nich. W roku zmian spadają z ich twarzy maski i z hukiem rozbijają się o samo dno…
„Słowa nic nie znaczą, to czyny decydują, jak potoczy się nasze życie”.
Mieczysław Gorzka wciąż potrafi mnie zaskoczyć, choć niestety
nie zawsze w 100% pozytywnie. Jego najnowszy thriller do pewnego momentu pochłonął
mnie bez reszty. Z przerażeniem wchodziłam w świat przemocy Alberta Tureckiego,
Dariusza Pikula i Remigiusza Stańczyka. To właśnie wokół nich krąży cała fabuła
spisana na ponad 600 stronach. Dłonie cierpią, bo niewygodnie jest trzymać
takiego „grubaska” przez dłuższy czas. Jednak to najmniejszy z problemów, bo
chwilami cierpiał również umysł, przeżywając nie do końca udaną czytelniczą
ucztę.
Trudno było mi zabrać się za napisanie tej recenzji i
odnieść do odczuć towarzyszących mi zarówno w trakcie, jak i po zakończeniu
lektury. Niektóre fragmenty dotyczące życia jednego z bohaterów były dla mnie
niesmaczne, odrzucające, z zupełnie niepotrzebnymi detalami. Gdybym chciała aż
tak głęboko wchodzić w temat patologii, wykorzystywania seksualnego i dewiacji,
wybrałabym literaturę typu true crime, a nie thriller jednego z moich ulubionych
polskich autorów.
Nadmiar – to słowo doskonale oddaje moje odczucia. Za dużo w
tym barszczu zarówno dziwactw bohaterów, zbędnych opisów, jak i wydarzeń, które
sprawiły, że stali się tacy, a nie inni. Nie spoglądając jednak tylko na minusy,
przyznaję, że fabuła nieubłaganie parła do przodu, niczym lokomotywa ciągnąca
ciężki skład. Atmosfera z rozdziału na rozdział stawała się coraz bardziej
mroczna, nieznośna i niepokojąca. Podobało mi się też samo zakończenie. Doceniam
więc zamysł i sam pomysł, ale już nie realizację.
Klimatem lektura wpisała się wręcz idealnie w okres, w którym ją czytałam. „Rok zmian” był więc i dla mnie znamiennym tytułem, bo przygodę z nim rozpoczęłam właśnie w sylwestrową noc. Ja jednak nie robię żadnych postanowień, oby więc mój rok był spokojniejszy niż bohaterów, których poznałam.
Za możliwość zapoznania się z treścią książki dziękuję PRart
Media oraz Wydawnictwu Czarna Owca.
Tymczasem na Bonito róg obfitości:
A świat trwa do kupienia na Bonito
Heweliusz. Tajemnica katastrofy na Bałtyku do kupienia na Bonito
Dezorientacje. Biografia Konopnickiej do kupienia na Bonito



Wydaje się być ciekawą pozycją, Autora kojarzę, na razie jednak się nie skuszę, pozdrawiam wtorkowo Anka ;-) .
OdpowiedzUsuńOj dopiero wtorek :(, pozdrawiam :)
UsuńPrzyznam, że nie skończyłam i to właśnie przez te opisy, które tak rzetelnie wspominasz. Są okropne i skutecznie zniechęciły mnie do lektury.
OdpowiedzUsuńNo tak, według mnie wystarczyłoby jak opisałby to raz, a nie ciągle ze szczegółami do tego wracał.
UsuńGorzka ma fajny styl, ale szału nie ma. Wolę serie z Zakrzewskim lub nawet z Wilczycą.
OdpowiedzUsuńZdecydowanie tym tytułem mnie do siebie troszkę zniechęcił.
UsuńMuszę koniecznie przeczytać tę książkę. Koniecznie!
OdpowiedzUsuńNa pewno Ci się spodoba jeśli lubisz mocna rzeczy.
UsuńWłaśnie skończyłam tego autora "Nie, Anioł" w formie audiobook, czytany przez Filipa Kosiora i bardzo mi się podobało, ale chyba muszę odpocząć od thrillerów przez moment :)
OdpowiedzUsuńTeż sobie robię przerwy, teraz zabrałam się za fantastykę.
UsuńPozycja wydaje się ciekawa i intrygująca, ale nie wiem czy akurat dla mnie. Lubię mniej mroczne fabuły ;)
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawaim 🤗🧡
Jak mniej mroczne fabuły to zdecydowanie odradzam.
UsuńZaciekawił mnie ten cytat o bańkach i złudzie spokoju. Szkoda tylko, że autor poszedł w stronę tak mocnego epatowania patologią, bo to faktycznie potrafi zepsuć odbiór thrillera. Bardzo szczera i pomocna recenzja.
OdpowiedzUsuńWedług mnie aż za bardzo "popłynął" w stronę patologii.
UsuńTwoja recenzja dobrze pokazuje, jak cienka bywa granica między thrillerem intensywnym a przytłaczającym. Z jednej strony widać siłę pana Gorzki w budowaniu mroku i napięcia – tego nie można mu odmówić – z drugiej pojawia się pytanie, czy eskalacja brutalności i szczegółowości zawsze działa na korzyść historii. Czasem nadmiar nie potęguje grozy, lecz ją oswaja albo wręcz zniechęca.
OdpowiedzUsuńOo świetnie to ujęłaś! Ten thriller zdecydowanie należy do tych przytłaczających.
UsuńO widzisz, a już miałam napisać że może przeczytam tą książkę pomimo że thriller jak wiesz nie należy do moich ulubionych gatunków. Ale po Twojej recenzji sobie odpuszczę.
OdpowiedzUsuńPóki co dojrzałam do tego jak spowodować aby książki znów były w moim życiu. Moje hobby jak wiesz zabiera mi dużo czasu i naprawdę nie mam kiedy czytać,tym bardziej że czasem trzeba ogarnąć moje nastolatki. Dlatego wykupiłam sobie dostęp o zaczęłam słychać audiobooków. Właśnie skończyłam pierwszy- Ostatni lot, K. Grochowskiej. Naprawdę świetna książka.
Gorące uściski i udanego tygodnia Aniu 😘
Audiobooki to super pomysł, zawsze się za nie zabieram, a potem o nich zapominam, a przecież przy układaniu puzzli, czy podczas opalania byłyby dla mnie jak znalazł.
UsuńPozdrawiam i dzięki za kolejny wspaniały śledziowy przepis!
Nie wiem czy to książka dla mnie. Recenzja świetna, tytuł z pewnością znajdzie wielu miłośników ale ja na razie odpuszczę. Pozdrawiam serdecznie ❤️
OdpowiedzUsuńNic na siłę, bo książka mimo iż sprawnie napisana i ciekawa może przytłoczyć.
UsuńMuszę przyznać, że „Rok zmian” zrobił na mnie mieszane wrażenie. Z jednej strony Gorzka potrafi naprawdę wciągnąć w mroczny, psychologiczny thriller i świetnie buduje napięcie – momentami czytałam jak zahipnotyzowana, niemal czując ciężar tajemnic i traum bohaterów. Z drugiej jednak strony, przy ponad 600 stronach niektóre fragmenty były przesadnie rozwlekłe, zbyt drastyczne i momentami po prostu niepotrzebnie szokujące.
OdpowiedzUsuńNajciekawsze jest dla mnie to, jak autor pokazuje konsekwencje niewłaściwych decyzji i traum przeszłości – nie chodzi tu tylko o akcję, ale o psychikę bohaterów. Widać, że każdy z nich ma swoje sekrety i słabości, a presja sytuacji zmusza ich do konfrontacji z samym sobą. To wciąga i daje do myślenia, choć przyznam, że momentami miałam ochotę zrobić przerwę od lektury – nadmiar szczegółów i patologii bywał przytłaczający.
Podsumowując, książka jest warta uwagi, jeśli ktoś lubi mroczne, wielowątkowe thrillery psychologiczne, ale trzeba nastawić się na cięższy, nieco przytłaczający klimat. Dla mnie największą siłą „Roku zmian” jest napięcie i wielowymiarowość postaci, słabszym punktem – nadmiar brutalnych i drastycznych opisów, które nie zawsze służą fabule.
Pomysł świetny, bohaterowie niesamowici, ale za dużo tej dokładnie opisanej przemocy, wolę by coś pozostało dla wyobraźni.
UsuńZapisuję na listę książek do przeczytania.
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że się spodoba :)
UsuńTo się zgrałyśmy, bo właśnie skończyłam serię z Igorem Brudnym (P.Piotrowskiego) i zabieram się za "Rok zmian". M.Gorzka to jeden z moich polskich ulubionych autorów. Wiele jego książek pochłonęłam w moment (seria Wściekłe psy, Cienie z przeszłości czy Wilk i Lesiecki) ale przez kilka niestety nie mogłam przebrnąć. Jestem ciekawa jak będzie z "Rokiem zmian".
OdpowiedzUsuńTeż jestem ciekawa Twoich wrażeń, ja zdecydowanie wolę go jak opisuje Zakrzewskiego i Wilczycę.
UsuńCiekawa recenzja, fajnie by było przeczytać tę książkę 😊
OdpowiedzUsuńDziękuję, ciekawa jestem, jak Ty byś ją odebrała. Może nie czułabyś się tak przytłoczona. Jednak mimo wszystko uważam, że warto zabrać się za lekturę.
UsuńChyba poczekam na coś lżejszego. Czytałam ostatnio "Problem trzech miseczek" Olgierda Langera.Jestem wstrząśnięta, ale też przerażona. Zostało we mnie mnóstwo emocji, które muszą się wyciszyć.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie:)
No to tym bardziej odradzam, jutro nie będzie lepiej, ale w następnym tygodniu planuję opublikowanie nowego cyklu i powieść tym razem obyczajową.
UsuńPozdrawiam
lubię autora i zastanawiałam się nad tą książką, ale chyba sobie ją daruję:)
OdpowiedzUsuń