Historyczne zawirowania

„Prosiłem, żeby pewne sprawy sobie odpuścić. Nie są nam one na rękę z wielu powodów. Przede wszystkim politycznych. Nie mam zamiaru jątrzyć rany, przypominać i… być nachalnym. Twoje dociekania są jak dźganie kijem śpiącego niedźwiedzia…”.

Książka: Siedem kilogramów złota, Artur Pacuła

Gatunek: Sensacja

Wydawnictwo: Selfpublishing

Atmosfera: przygodowa z intrygą i historią

Złożoność akcji: 🔷 🔷 🔷 (wartka akcja z licznymi wątkami historycznymi, które wymagają skupienia, ale nie przytłaczają)

Moja ocena: 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 (6/10) (solidna „rzeźba” fabularna i wciągający klimat)

Zawsze z wielką chęcią sięgam po nieznane mi nazwiska. Ciekawią mnie pod względem samego pomysłu, tego czy będzie „świeży” czy jednak da się wyczuć wpływy „wielkich i znanych”. Uważam, że od czasu do czasu warto przewietrzyć swoją biblioteczkę. Zawsze zaistnieje wtedy szansa, że odkryje się kolejnego autora, na którego książki będzie warto czekać. Tym razem swoją powieścią  zdołał mnie zainteresować Artur Pacuła. Zacytowane na wstępie słowa idealnie oddają gęstą atmosferę, w jaką wrzuca nas autor. Właśnie dla takich emocji sięgam po nieznane mi nazwiska.

Oksana zaczęła pracę w Ministerstwie Kultury w Kijowie. Była zakochana w dziełach sztuki i wykonywała pracę z wielkim zaangażowaniem. Z czasem okazało się, że zbyt wielkim. Do jej zadań należało między innymi odnajdowanie zaginionych w czasie wojennych zawieruch zbiorów mających dużą wartość dla narodu ukraińskiego. Przypadkiem trafiła na ślad zaginionego Skarbu Michałkowskiego i zaczęła starania, by go odzyskać. Nie wszystkim się to spodobało. Tajemnicze, wysoko postawione osoby postarały się, żeby na dziewczynę padły ciężkie oskarżenia o oszustwa i kradzieże eksponatów. By dokonać jej aresztowania, postawiono na nogi całą policję, nie tylko kijowską. Dziewczyna musiała uciekać. Czy Oksana wraz z garstką wiernych przyjaciół zdoła się wybronić przed oskarżeniem? Kto postawił na niej krzyżyk i chce wyeliminować z gry? Gdzie jest ukryty Skarb Michałkowski?

Szukanie odpowiedzi na te pytania ułatwia sama konstrukcja powieści, która już na samym początku przyjemnie mnie zaskoczyła wartką akcją. Dynamiczne tempo podkręcały króciutkie, czasem i nawet kilkuakapitowe rozdziały. Dzięki nim przez fabułę się płynęło, a książkę czytało się lekko i z przyjemnością. Podobała mi się kreacja bohaterów, a przede wszystkim szczegółowy opis miejsc akcji: piękno i zabytki Kijowa, Lwowa czy Odessy. Niektóre miejsca aż chciałoby się zobaczyć na własne oczy, a nie tylko w wyobraźni. To zasługa plastycznego języka, dzięki któremu autor zapewnił czytelnikom wielowymiarową rozrywkę.

Artur Pacuła stworzył swoisty miks gatunkowy. Każdy znajdzie coś dla siebie: są i ciekawe, bardzo liczne historyczne odniesienia, są pościgi i brawurowe ucieczki, poszukiwania ukrytego skarbu rodem z filmów z serii Indiany Jonesa, subtelny wątek romansowy, a nawet i nienarzucający się kryminalny aspekt. To wszystko sprawia, że „Siedem kilogramów złota” czyta się z niesłabnącym zainteresowaniem od samego początku aż do ostatniego zdania. Na plus zaliczam też styl autora. Jest prosty, ale nie prostacki, nie żongluje zapychaczami, wszystko ma swoje miejsce i kontekst, nawet można było się uśmiechnąć czytając inteligentne dialogi naszpikowane ironicznym humorem. Jednak poza czystą rozrywką, lektura niesie ze sobą sporą dawkę wiedzy. Przede wszystkim można się było dowiedzieć o Muzeum Dzieduszyckich we Lwowie, o Skarbie Michałowskim, który miał wielką wartość zarówno historyczną, jak i artystyczną. Zaginął lub został wywieziony do ZSRR w 1940 roku po zajęciu Lwowa przez Armię Czerwoną. Co się z nim tak naprawdę stało? Może wcale nie zostało wywiezione tylko ktoś zdołał je ukryć i ochronić przed wywózką? Artur Pacuła w literacki sposób przedstawił jedną z alternatyw.  

„Siedem kilogramów złota” polecam każdemu, kto lubi zagłębić się w historycznych zawirowaniach, które są zgrabnie wplecione w fabułę oraz dynamiczną i podróżniczą akcję.

Za możliwość zapoznana się z treścią książki oraz za autograf dziękuję Autorowi.


A co na Bonito?

Mrok jest po naszej stronie  do kupienia na Bonito

Zanim powiesz żegnaj  do kupienia na Bonito

Nic takiego do kupienia na Bonito

Ballada o miłości (barwione brzegi)  do kupienia na Bonito

Komentarze

  1. Tradycyjnie tytuł zapisuję, widzę, że książka dobra . Udanego weekendu Anka :-) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam! Szczególnie ze względu na samą historię w historii :) uff doślizgałam się (dosłownie) do weekendu. Chociaż przez dwa dni nie będę musiała przejmować się pogodą.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Pstryk, pstryk

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA - Piekielne natchnienie - Usterki w rzeczywistości

Podsumowanie...