Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2026

Jak dobrze znasz swoich bliskich?

Obraz
„Mam wrażenie, że wszyscy są prawdziwi, po prostu żyją prawdziwym życiem. A Liam jest jakby aktorem, któremu płacą za to, żeby się z nami zadawał”. Książka: Idealny syn , Freida McFadden Gatunek: Thriller psychologiczny Wydawnictwo: Czwarta Strona Atmosfera: napięta i niepokojąca Złożoność akcji: 🔷 🔷 🔷 🔷 🔷 ( trzecie dno i mistrzowska manipulacja czytelnikiem) Moja ocena: 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 (7/10) (idealna, wciągająca odskocznia z mocnym finałem) Z pewnością każdy czytelnik ma swoją listę wypróbowanych autorów, po których książki sięga w ciemno i którym wiele wybacza. Też taką mam i znajduje się na niej między innymi Freida McFadden. Z zawodu jest lekarką, a dokładniej specjalizuje się w urazach mózgu. Myślę, że właśnie dlatego tak dobrze wychodzi jej opisywanie złożoności ludzkiej psychiki. Właśnie to sprawia, że tak chętnie sięgam po jej książki. Są dla mnie idealną i hipnotyzującą odskocznią po męczącym i stresującym dniu. Prawdziwa przerwa od życ...

Łezka, niedźwiedź i Beskidy

Obraz
„Lecz wy, duchy nocy cichej, w kwiatów skryjcie się kielichy, niech was wonny cień osłania, lotne duchy prześwitania!”. Książka: Gawra , Grzegorz Brudnik Gatunek: Thriller Wydawnictwo: Filia Atmosfera: tajemnicza, beskidzka Złożoność akcji: 🔷 🔷 🔷 🔷 ( skomplikowana intryga i świetnie splecione wątki) Moja ocena: 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 (8/10) ( kryminalna uczta ) Kto mnie choć trochę zna, wie, że spokojnie można mnie nazwać uzależnioną od thrillerów i kryminałów. Te gatunki są moimi ulubieńcami i to właśnie po nie sięgam najczęściej. A tak po prawdzie to inne rodzaje literatury stanowią tylko i wyłącznie przerywnik. Widziałam wiele dobrych opinii na temat książek autorstwa Grzegorza Brudnika, ale nie miałam okazji się z nimi zapoznać. W końcu w moje ręce wpadła Gawra , skusiłam się i nie przeszkadzał mi fakt, że to był już drugi tom o inspektor Łezce. Podcaster, działający z ukrycia pod pseudonimem Sentinel, milknie nagle podczas kolejnej audycji. Miał ujawnić...

Wdech, wydech

Obraz
„Największą siłę ma spokój, który pozwala nam usłyszeć własne myśli, zanim zagłuszy je świat”. Tak! Taki właśnie wymyśliłam tytuł dla nowego cyklu. Koresponduje on z moim „nowym ja” i pasuje do minimalistycznych nazw pozostałych serii. „Pstryk, pstryk” – to dla mnie zatrzymanie chwil w kadrze, dla pamięci i przywoływania przyjemnych momentów. „Puzzle, puzzle” – to seria o pasji, cierpliwości, skupieniu i pewnej ucieczce od codzienności. A „Wdech, wydech”? To będzie taki mały, prywatny hołd dla samej siebie – coś zarówno dla ciała, jak i zdrowia i równowagi. Długo snułam rozważania, jaką formę przyjąć, bo przede wszystkim chciałam, żeby nowy cykl był spójny z całym blogiem. Wiązał jego charakter i moje największe pasje z formą refleksji nad ciałem, zdrowiem, duszą, muzyką. Postawiłam na rodzaj miniesejów. Długo z tym zwlekałam i odkładałam tekst – dystans to najlepszy redaktor. Ale w końcu oto i on. Pierwszy wpis. To co? Gotowi? Ciało, które czyta Czytanie długo wydawało mi się cz...

Rok Długiej Zimy

Obraz
„Prowadzę dziennik, ponieważ to lubię, ale również dlatego, że na tym polega moja praca. To jeden z moich zawodowych obowiązków. Jako akuszerka i uzdrowicielka poznaję wiele szczegółów z życia moich sąsiadów, także ich lęki i tajemnice, a kiedy uznaję to za właściwe, odnotowuję je i zachowuję w bezpiecznym miejscu. Pamięć to paskudna rzecz, podatna na wypaczenia i zniekształcenia. Ale papier i atrament przyjmują prawdę bez emocji i relacjonują ją bez uprzedzeń”. Książka: Rzeka lodu , Ariel Lawhon Gatunek: Powieść historyczna Wydawnictwo: Poznańskie Atmosfera: mroźna, surowa Złożoność akcji: 🔷 🔷 🔷 🔷 (intryga kryminalna sprawnie przeplata się z prawdą historyczną i codziennością XVIII wieku) Moja ocena: 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 (8/10) (niesamowity klimat zmarzniętej rzeki i postać niezłomnej Marthy) Historie, które są oparte na faktach, od zawsze mnie fascynowały. Życie przecież pisze najlepsze fabuły i scenariusze. Dlatego od czasu do czasu sięgam po teg...

Czy trening w domu faktycznie czyni mistrza?

Obraz
„Różnorodność jest kluczem do zbudowania długotrwałych nawyków ćwiczeniowych. Nie bój się eksperymentować, słuchaj swojego ciała. Wyrusz w podróż do zdrowszej i silniejszej wersji siebie”. Książka: Trening w domu. Ćwiczenia dla każdego , Rose Keeler-Schäffeler Gatunek: Poradnik, sport Wydawnictwo: RM Atmosfera: motywująca, edukacyjna Złożoność akcji: 🔷 🔷   (duża przejrzystość) Moja ocena: 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 (7/10) (solidna pozycja dla początkujących, ale zbyt mały nacisk na technikę oddechu) Myślę, że każdemu zależy na tym, by jak najdłużej żyć w zdrowiu, cieszyć się samodzielnością i swobodą ruchów w pełnym zakresie. Ćwiczenia fizyczne to dla mnie nie tylko rzeźbienie sylwetki, ale przede wszystkim nawyk, który bezpośrednio wpływa na komfort życia. I to na tym aspekcie warto się skupić. Sprawność to dar, o który należy dbać, a z książką Rose Keeler-Schäffeler „Trening w domu. Ćwiczenia dla każdego” ma to być po prostu łatwiejsze i bardziej zrozu...

Nieunikniona śmierć

Obraz
„Wielu ludzi nie rozumie, że w małżeństwie nie wszyscy dostają wszystko. Niektórzy dostają namiętność, inni bezpieczeństwo. Jeszcze inni towarzystwo. Dzieci. Pieniądze. Mądrość. Status. Do tego dochodzi kwestia zaufania i wierności. To o nich słyszy się najczęściej. Ogólnie rzecz biorąc, jako niepodważalną zasadę związku pary wymieniają najczęściej zaufanie albo wierność. W wielu przypadkach partnerzy oferują jedno w zamian za drugie”. Książka: Pokrewna dusza , Sally Hepworth Gatunek: Thriller psychologiczny Wydawnictwo: Mova Atmosfera: niepokój, tajemnica Złożoność akcji: 🔷 🔷 🔷 🔷 (wielowarstwowa wymagająca skupienia) Moja ocena: 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 🌲 (7/10) (solidna lekcja o związkach)   „Pokrewna dusza” to już moja kolejna przeczytana książka autorstwa Sally Hepworth. Cenię sobie jej powieści ze względu na dogłębną analizę zawiłych relacji międzyludzkich, na skupianiu się na aspektach psychologicznych postaci. Zawsze dodaje do tego szczyptę tajemni...

Pstryk, pstryk

Obraz
Zawsze uważałam, że styczeń to miesiąc „zawieszenia”. Po przedświątecznej gorączce, rozleniwiającym czasie wolnym, po którym powoli jak śnieg roztapia się atmosfera pachnącej choinki i migoczących lampek, pierwszy miesiąc nowego roku to tylko marazm i dłużenie się czasu w nieskończoność. A jednak w tym roku styczeń mnie zaskoczył. Pod względem książkowym – 4 książki, które mają około 600 stron to nie lada wyzwanie jeśli nie ma się zbyt wiele czasu za to mnóstwo innych spraw na głowie. Pogodowo – najpierw nieprzerwanie sypiący śnieg, następnie srogie mrozy, a potem nagły skok temperatury i ulewny marznący deszcz, powodujący straszną gołoledź. Dojście z punktu A do punktu B to była walka o życie. Mimo nakładek z kolców i tak zaliczyłam wywrotkę. Na szczęście dzięki nim upadłam w „zwolnionym tempie” i zdążyłam się bezkontuzyjnie ułożyć, ale siniak z łokcia i czterech liter jeszcze wciąż zmienia barwy i zmusił mnie do pokochania zasypiania na prawym boku. Styczeń to też i mały sukces - p...